12

QUIZ

Quiz wiedzy o legendarnym napastniku Realu Madryt (część II). ROZWIĄŻ QUIZ

Coentrão: ,,Myślałem, że w Realu zapomniałem, jak się gra w piłkę"

Wywiady Cezary Kawecki @09.03.2018 | Przeczytano 2053 razy

Coentrão: ,,Myślałem, że w Realu zapomniałem, jak się gra w piłkę"
Źródło: marca.com

Wypożyczony z Realu Madryt do Sportingu Lizbona Portugalczyk udzielił szczerego wywiadu, w którym podsumował swoją przygodę w klubie ze stolicy Hiszpanii.

Nie jest to jeszcze jego najlepsza strona, którą olśniewał za czasów gry w Benfice i reprezentacji narodowej, ale Fabio Coentrao odzyskuje pewność siebie. Gra dużo więcej, czuje się ważny i pomimo dziwnych epizodów, kiedy płakał na ławce, gdy został zmieniony w meczu z Astaną, gracz, który wciąż należy do Realu Madryt, odzyskuje uśmiech. Portugalczyk udzielił ciekawego wywiadu dla dziennika MARCA, w którym opowiedział o swoich ostatnich przeżyciach w karierze.


Jak leci w Lizbonie? Czy jesteś szczęśliwy?

Wszystko idzie dobrze, jestem bardzo szczęśliwy, że jestem w Sportingu i sprawy idą bardzo dobrze. Mam zaufanie i szczęście z kontuzjami, czyli czymś, co mocno dołowało mnie w Realu Madryt. Odzyskałem wiele pewności siebie.

Miałeś wspaniałe chwile w Realu, na przykład finał Ligi Mistrzów w Lizbonie. Jak to wspominasz?

Prawdą jest, że ludzie, gdy krytykują, nie zwracają uwagi na inne rzeczy. Walczyłem o miejsce z Marcelo! Z Mar-ce-lo! Nie mówimy o byli jakim graczu. Zrobiłem wystarczająco dużo. W moim pierwszym roku wygraliśmy ligę i wtedy grałem najwięcej: 30 meczów.

Rok później było źle dla wszystkich, a w trzecim sezonie, z Ancelottim, wygraliśmy Ligę Mistrzów, ale oprócz finału grałem także w ćwierćfinałach i półfinałach. To był wspaniały sezon. Od tamtego momentu zaczęło się jednak trochę komplikować z powodu urazów, które doznawałem. Jeśli spojrzymy globalnie, myślę, że zrobiłem wszystko dobrze.

Za czasów gry w Monaco powiedziałeś w wywiadzie dla MARKI, że w Realu czułeś się jak brzydkie kaczątko.

To jest prawda! Tak myślę. Pierwszy i trzeci sezon był bardzo dobry. Grałem od początku z Bayernem Monachium i w innych trudnych meczach. Wygraliśmy Ligę Mistrzów. Myślę, że ludzie mogliby również spojrzeć na dobrą stronę. Wiem, że zrobiłem wiele złych rzeczy, złych meczów, o których mogę powiedzieć, że nie grałem najlepiej, ale robiłem też dobre rzeczy, których ludzie nie brali pod uwagę. Dlatego czułem się jak brzydkie kaczątko, ale już mnie to nie obchodzi. To, co wspominam, to dobre lata w Madrycie i jestem za to bardzo wdzięczny.

Jaka jest Twoja relacja z Jorge Jesusem? Wróciłeś do niego po tym, jak pracowaliście w Benfice i odzyskałeś pewność siebie. Jest w nim coś specjalnego?

Jesus jest dla mnie bardzo ważnym trenerem. Był nim, gdy miałem 19 lat i był tym, który kazał mi grać na lewej stronie obrony. Byłem przekonany, że współpraca z nim będzie dla mnie najlepsza. I tak to już jest. Ma do mnie dużo zaufania i to jest decydujące piłce nożnej. Przynajmniej dla mnie.

W Madrycie ostatni rok nie był taki sam. I nie chodzi o Zidane'a - był dla mnie bardzo dobrym trenerem i mogę mówić o nim same dobre rzeczy, ale musiałem wyjechać, aby odzyskać pewność siebie. To była najlepsza opcja.

To zabawne, co mówisz o pewności siebie, ponieważ zawsze widzieliśmy najlepszego Fabio Coentrao w drużynie narodowej. Bardziej spokojnego, bardziej zdecydowanego.

Jeśli zapytasz dowolnego gracza, powie ci to samo, co mówię ja: pewność siebie stanowi 50% piłkarza.

Można odnieść wrażenie, że najlepszą grą popisujesz się w przypadku długich rozgrywek w reprezentacji, gdzie mecze rozgrywasz co kilka dni. Czy tak jest?

Tak, to normalne, kiedy jestem w kadrze, czuję się pewnie. Myślę sobie: ,,Posłuchaj, nie zapomniałeś jak się gra w piłkę nożną". W Madrycie zbyt często zadawałem sobie pytania, co się ze mną dzieje, dlatego czułem się, jakbym o tym zapomniał. Kiedy wróciłem do reprezentacji narodowej, nadszedł moment, kiedy poczułem, że wciąż jestem dobrym piłkarzem.

Byłeś wykorzystywany prawie na całym boisku - jako fałszywy napastnik, na boku, a nawet na środku.

Cóż, to prawda. Zaufanie jest bardzo ważnie. A w Madrycie nie miałem takiego uczucia.

Osobiście wyglądałeś na bardzo zintegrowaną osobę. Czy nadal rozmawiasz z Marcelo lub Ramosem? I oczywiście z Cristiano?

Tak, bardzo dobrze dogadywałem się z zespołem i nie było żadnych problemów. Teraz, gdy nie jestem jednym z nich, o których mówisz, najczęściej rozmawiam z Cristiano, który jest moim przyjacielem i najlepszym graczem na świecie. Ponadto mają trenera, który gdy mówi, to wszyscy go słuchają.

W wieku 29 lat jesteś w najlepszej chwili dojrzałości?

Bez wątpienia. Teraz nic mi nie dolega. Są rzeczy w Madrycie, o których wiem, że nie zrobiłem ich dobrze.

Co wydarzyło się w twoim ostatnim sezonie? Czy były to po prostu kontuzje, czy było więcej rzeczy?

Słuchaj, wygląda to tak: kiedy jesteś w klubie, w którym grasz, a potem wypadasz na siedem meczów, a następnie trenujesz z myślą, że później nie będziesz grał (uwaga, miałem Marcelo przed sobą i było to normalne), to po prostu w pewnym momencie odpuszczasz. Twoja motywacja legnie w gruzach. Tak było ze mną w Madrycie. Gdybym jednak mógł wrócić, zmieniłbym wiele rzeczy.


TypujLegalnie.pl
Sprawdź najnowsze promocje bukmacherskie i oferty legalnych polskich bukmacherów!


Źródło: marca.com

Tagi: Fabio Coentrao, MARCA, Real Madryt, Sporting Lizbona, wywiad

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię

[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.