13

QUIZ

Fernando Hierro - były hiszpański piłkarz Realu Madryt, legenda tego klubu, występujący na pozycji... ROZWIĄŻ QUIZ

REAL MADRYT - LEGIA WARSZAWA

18.10.2016, godzina 20:45 miejsce: Estadio Santiago Bernabéu, sędzia spotkania: Buquet R.

Real Madryt 5:1

do przerwy
3:1
Legia Warszawa

Bramki:

Gareth Bale (16.)

Tomasz Jodłowiec (20. samobójcza)

Marco Asensio (37.)

Lucas Vázquez (68.)

Álvaro Morata (84.)

Kartki:

Cristiano Ronaldo (63.)

Trener:

Zinedine Zidane

Legia rozbita

Relacje Ander @18.10.2016 | Przeczytano 2039 razy

Legia rozbita
Źródło: marca.com

Real Madryt wygrał z Legią Warszawa 5:1 po golach Bale'a, Asensio, Vazqueza i Moraty, a także samobóju Jodłowca. Dla gości z rzutu karnego trafił za to Miroslav Radović. Mimo wysokiej wygranej wydaje się, że Królewscy nie zagrali na pełnych obrotach.

Legię przed meczem chyba wszyscy skazywali na pożarcie. Nie kryli się z tym nawet dziennikarze Canal+. którzy przed meczem pokazali swój wywiad z Rafą Varane'em, który starał się nie deprecjonować swojego rywala, twierdząc, że ekipa z Warszawy da z siebie wszystko.

1x1 del Real Madrid

Jak się okazało, słowa Francuza znajdywały swoje odzwierciedlenie na boisku. To Królewscy przeważali i swoje pierwsze okazje miał Cristiano Ronaldo, lecz brakowało mu celności. Legia jednak nie zamierzała ograniczać się do panicznej obrony i starała się korzystać z chwilami prowizorycznego pressingu Los Blancos. Swoje szanse mieli Moulin czy Jodłowiec, jednak to próba Ofoe z 12. minuty była najlepszą próbą w wykonaniu Wojskowych. Wtedy to Guilherme zwiódł Marcelo i wycofał do Odjidji przed pole karne, zaś ten trafił w słupek.

To ostrzeżenie ze strony Legii pobudziło nieco bardziej Królewskich, którzy już w 16. minucie odpowiedzieli na te zakusy gości golem autorstwa Garetha Bale'a. Walijczyk otrzymał na prawym skrzydle piłkę od Danilo i ściął momentalnie do środka, decydując się na mocne uderzenie po dalszym słupku, które pozostało do samego końca poza zasięgiem Arkadiusza Malarza.

Nie minęło kolejnych pięć minut, a już było 2:0. Tym razem po długim przerzucie na lewe skrzydło do Benzemy ten wycofał do nabiegającego Marcelo. Brazylijczyk zdecydował się na uderzenie z pierwszej piłki, a futbolówka po drodze obiła się o nogę Jodłowca, myląc Malarza i wpadając do bramki legionistów.

Legia, podrażniona stratą gola, od razu po wznowieniu gry odważnie ruszyła na bramkę Los Blancos, co okazało się świetną decyzją. W polu karnym Radović oszukał Danilo, a ten zdecydował się na niepotrzebny faul, po którym sędziemu nie pozostało nic innego, jak wskazać na jedenastkę. Do rzutu karnego podszedł sam poszkodowany - Serb uderzył pewnie po ziemi, w przeciwnym kierunku do interweniującego Navasa i dał swoim kibicom okazję do radości.

Niespodziewany gol ze strony gości spowodował, że Królewscy nasilili ponownie swoje ataki. Z powietrza próbował Benzema, a do tego minimalnie przestrzelił Asensio. Ze strzałami nie ustawał również Cristiano, ale ze wszystkimi próbami radził sobie Malarz.

W 36. minucie fatalny błąd pod swoim polem karnym popełnił Bale, dając sobie odebrać piłkę. Tę do Kucharczyka wycofał Hlousek, ale lewoskrzydłowy Legii przestrzelił.

Zmarnowana okazja gości zemściła się niecałą minutę później: tym razem piłkę w polu karnym otrzymał Cristiano, który po nie najlepszym przyjęciu przytomnie wycofał do nabiegającego Asensio. Ten zaś uderzył bardzo precyzyjnie i mocno przy bliższym słupku, przez co Malarz nawet nie zdążył zareagować.

To trafienie było jednym z ostatnich akordów w pierwszej połowie, która przyniosła niezłą grę zarówno z jednej jak i drugiej strony.

Druga odsłona starcia od samego początku nie stała już na tak wysokim poziomie intensywności, które w żadnym momencie nie zbliżyło się do tego zaprezentowanego w sobotę na Estadio Benito Villamarin. Niższe tempo gry nie przeszkadzało jednak Królewskim zbytnio w kreowaniu kolejnych okazji podbramkowych. Bardzo dobrym strzałem z powietrza popisał się Benzema, ale jeszcze lepiej zachował się Malarz, zbijając piłkę do boku. Próbował również Cristiano, lecz nieskutecznie.

Kolejny zastrzyk energii ze strony ekipy Zizou przyniosły zmiany: na murawie zameldowali się Morata i Vazquez (a w później fazie meczu również Kovačić). Wspomniana dwójka już w jednej ze swoich pierwszych akcji przyniosła gola na 4:1. Cały atak napędził Morata, który napędził akcję na lewym skrzydle, minął Czerwińskiego i dośrodkował na Lucasa. Vazquez popisał się podręcznikowym wykończeniem z pierwszej piłki i ostatecznie zniechęcił Legię do dalszych ataków.

W 84. minucie na tablicy wyników po stronie Realu widniała już piątka. Tym razem asystował Ronaldo, który przytomnie zagrał w drugim tempie do wbiegającego w pole karne Moratę. Napastnik reprezentacji Hiszpanii dobrze wyczuł intencje golkipera gości i pewnym strzałem przy bliższym słupku ustalił wynik spotkania.

Samą końcówkę można podsumować jednym hasłem: pogoń Cristiano za golem. Ten jednak nie przyszedł i ostatecznie Legia zakończyła spotkanie tylko z pięcioma golami po stronie strat. Dzisiejszego wieczora różnica klas była bardzo wyraźna, choć trzeba przyznać, że goście nie schowali głowy w piasek i starali się wykorzystać radosną postawę Królewskich w obronie, co przy lepszej skuteczności mogło się skończyć więcej niż jednym golem. Podopiecznym Zidane'a pozostaje teraz wrócić do ligowej rzeczywistości - w niedzielę arcyważne spotkanie przeciwko Baskom z Bilbao.


Źródło: własne

Tagi: Champions League, Gareth Bale, Legia Warszawa, Liga Mistrzów, Marco Asensio

Komentarze (3 opinie) Obserwuj Dodaj opinię

Poziom: 48
dodano: 19.10.2016, 00:17, #1 ElGreco
Spoko wynik. Na luzie, nawet sie nie spocili, bo i po co? HM !!!
Poziom: 20
dodano: 18.10.2016, 23:15, #2 Robino
Hala Madrid !
Poziom: 39
dodano: 18.10.2016, 22:40, #3 bruce_leee
Cieszę się z wygranej ale także podobała mi się LW ,że podjęła walkę.
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.