13

QUIZ

Real Madryt zagra z Vfl Wolfsburgiem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Co wiesz o niemieckiej drużynie?... ROZWIĄŻ QUIZ

REAL MADRYT - ESPANYOL

31.01.2016, godzina 20:30 miejsce: Estadio Santiago Bernabéu, sędzia spotkania: Hernandez A.

Real Madryt 6:0

do przerwy
4:0
Espanyol

Bramki:

Karim Benzema (7.)

Cristiano Ronaldo (12. karny)

James Rodríguez (16.)

Cristiano Ronaldo (45.)

Cristiano Ronaldo (82.)

Óscar Duarte (86. samobójcza)

Kartki:

Casemiro (84.)

Trener:

Zinedine Zidane

Kolejna kanonada ekipy Zidane'a

Relacje Ander @31.01.2016 | Przeczytano 2329 razy

Kolejna kanonada ekipy Zidane'a
Źródło: marca.com

Real Madryt wygrał z Espanyolem 6:0 po bramkach Benzemy, Cristiano (3), Jamesa i samobóju Duarte, kontrolując całkowicie przebieg spotkania. Szczególnej urody był drugi gol Portugalczyka, który przypomniał wszystkim, że potrafi przedryblować rywala i kropnąć z dystansu.

Zinedine Zidane po remisie w ostatnim ligowym starciu przeciwko Betisowi zdecydował się na dwie zmiany: w miejsce kontuzjowanego Pepego pojawił się wracający po urazie Ramos, za to na prawą stronę formacji defensywnej zawitał ponownie Carvajal, odsyłając na ławkę rezerwowych Danilo.

Los Blancos, tak jak miało to miejsce w ostatnich meczach na Santiago Bernabeu, już od pierwszej minuty zaczęli szturmować bramkę rywali. Skutkiem tego była już w 50. sekundzie niemalże stuprocentowa okazja Marcelo, który jednak zbytnio wyrzucił się do linii końcowej, zmuszając się tym samym do strzału z ostrego kąta i przenosząc w rezultacie piłkę nad poprzeczką.

Kilkadziesiąt sekund później pierwszy raz uderzył Cristiano, lecz jego strzał zza pola karnego zdołał wybronić nowy golkiper Papużek, Arlauskas. Niedługo potem zza pola karnego petardę posłał również Isco, ale tym razem brakło celności.

Kolejne ataki Realu dały prowadzenie już w 7. minucie. Wtedy to Modrić świetnie przyjął piłkę na skraju pola karnego, odegrał do Jamesa, a ten posłał idealną wrzutkę na Benzemę. Francuz uderzył co prawda barkiem, ale to nie przeszkodziło mu we wpakowaniu piłki do siatki

http://www.mundodeportivo.com/img/9b905854-c854-11e5-afe6-9ff84396c1f7/lowres/fatbol.jpgEspanyolu.

Goście szybko zareagowali na gola Królewskich, już kilkadziesiąt sekund później stwarzając sobie bardzo dobrą sytuację: w pole karne wpadł Mamadou, ale jego płaski strzał nogami wybronił Keylor Navas.

Na drugiego gola dla Realu nie trzeba było czekać długo: w 11. minucie Roco wyciął we własnym polu karnym Cristiano Ronaldo, a sędziemu nie pozostało nic innego jak wskazać na wapno. Do piłki podszedł sam poszkodowany i celnym strzałem podwyższył prowadzenie.

16. minuta przyniosła gola na 3:0. Tym razem z dystansu uderzył James, a piłka po lekkim rykoszecie od pleców Diopa wpadła do siatki Espanyolu, całkowicie myląc Arnauskisa.

Następne 20 minut przebiegło nieco spokojniej: Espanyol nie powalał już na tak wiele, ale i Królewscy wrzucili nieco niższy bieg. Mimo to swoje okazje mieli Benzema czy Isco, ale ich strzały były blokowane.

Pod koniec pierwszej połowy dwukrotnie Keylorowi zagrozili Mamadou i Perez, ale Kostarykanin poradził sobie z ich uderzeniami. Do tego doszła też okazja Sevilli, który znalazł się w sytuacji niemalże sam na sam, ale i tym razem Navas stanął na wysokości zadania.

Kiedy wydawało się, że Real zejdzie do przerwy z trzybramkowym prowadzeniem, do akcji wkroczył Cristiano Ronaldo. Portugalczyk otrzymał piłkę z głębi pola, wychodząc tym samym z kontrą. Będąc przed polem karnym przełożył Fuentesa, przedryblował kolejnego rywala, czyszcząc sobie tym samym przedpole i huknął lewą nogą po dalszym słupku nie do obrony. Nie ma żadnych wątpliwości, że była to ozdoba pierwszych 45. minut.

Bagaż czterech bramek do przerwy spowodował, że szkoleniowiec gości, Constantin Galca, zdecydował się na podwójną zmianę. Do tego zarządził prawdopodobnie ofensywniejszą grę, co zaowocowało dobrą okazją Roco już minutę po wznowieniu gry. Kilka minut później za to z dystansu kropnął Fuentes, zmuszając Navasa do interwencji.

Królewscy, tak jak i w poprzednich starciach na Santiago Bernabeu, dość wyraźnie spuścili z tonu. Tak naprawdę przez długi czas za jedyne zagrożenie można było uznać próby z dystansu Isco, które kończyły swój lot na którymś z obrońców rywali. Znacznie groźniej zrobiło się, gdy Ronaldo dobrze wymanewrował przeciwnika i dośrodkował na głowę Benzemy. Ten jednak tym razem uderzył wprost w bramkarza Papużek.

63. minuta przyniosła pierwszą zmianę w szeregach Los Blancos: Modricia, który zaliczył asystę przy golu Jamesa, zmienił Jesé.

Kilka minut później za to swoje polowanie na hat-tricka wznowił Cristiano Ronaldo, tym razem podchodząc do rzutu wolnego. Jego uderzenie było naprawdę niezłe, ale piłka wylądowała ostatecznie na górnej siatce.

Zaraz po tej okazji na placu gry zameldował się Casemiro, zmieniając Toniego Kroosa, zaś kilka minut później z ławki pojawił się Lucas Vazquez, zastępując Karima Benzemę. Dla obu rezerwowych był to pierwszy występ w ekipie Zidane'a.

Spora dekoncentracja Królewskich jak i 3 zmiany w krótkim czasie działały na niekorzyść poczynań defensywnych gospodarzy. W 73. minucie Espanyol powinien trafić do siatki, ale uderzenie Abrahama zdołał zatrzymać Navas, ponownie wysoko wychodząc do przeciwnika i rzucając mu się niemalże pod nogi. Kilkadziesiąt sekund później tym, który uratował Real przed stratą gola, był Ramos, który ofiarnym wślizgiem zablokował strzał Mamadou.

Los Blancos aktywowali się ponownie w ofensywie w ostatnich dziesięciu minutach gry, co od razu przyniosło gola na 5:0. Tym razem James ładnie związał dwóch rywali i zagrał do Jeségo, a ten wrzucił piłkę na rzucającego się szczupakiem Ronaldo. Cristiano ustrzelił hat-tricka, zrównując się tym samym liczbą trafień z Suarezem, mającym na koncie 19 trafień.

Jesé jednak nadal ciągnął grę do przodu i to po jego ostro bitej centrze padł gol na 6:0. Tym razem jednak był to gol samobójczy: Duarte nie wiedział, jak zainterweniować przy tej mocnej wrzutce i tym samym wpakował piłkę do własnej siatki.

Tak naprawdę ta akcja była ostatnią, która stworzyła spore zagrożenie pod bramką rywala i sędzia już po dwóch minutach doliczonego czasu gry zakończył spotkanie. Trzeci mecz na Bernabeu i trzecia kanonada. Real znowu zagrał fenomenalne pierwsze 45 minut i słabszą druga część gry, ale przy takim wyniku nie ma co na to narzekać. Oby do tego doszły lepsze wyniki na wyjeździe - najbliższa ku temu okazja nadarzy się za tydzień, gdy Królewscy wybiorą się do Grenady.


Źródło: własne

Tagi: Cristiano Ronaldo, Espanyol Barcelona, James Rodriguez, Karim Benzema, La Liga, Primera Division, RCD Espanyol

Komentarze (4 opinie) Obserwuj Dodaj opinię

Poziom: 41
dodano: 01.02.2016, 03:19, #1 Popaj
Mam nadzieję, że formę utrzymają do końca sezonu i co najważniejsze, w meczach z mocnymi rywalami. Nie mogę się doczekać spotkania z Romą, które będzie pierwszym prawdziwym sprawdzianem dla CR7 i reszty. Wiem jedno, gdy wróci Książę Walii będzie jeszcze lepiej.
dodano: 31.01.2016, 22:46, #2 acraB [83.30.122.***]
Real ma wielkie parcie na bramki... Niby fajnie ale i tak to 3 punkty a nie 6...
Poziom: 35
dodano: 31.01.2016, 22:03, #3 Carla
Faktycznie, akcja bramkowa Crisa to było coś fascynującego :)
dodano: 31.01.2016, 21:28, #4 Fury [89.230.141.***]
Pierwszy poważniejszy i wartościowy drybling CR7 ... w końcu
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.