13

QUIZ

Zapraszamy do pierwszej części quizu o skrzydłowym reprezentacji Portugalii i Realu Madryt,... ROZWIĄŻ QUIZ

Mafijne porachunki: Miały być Trzy Korony...

Publicystyka Corleone_93 @20.05.2015 | Przeczytano 3326 razy

Mafijne porachunki: Miały być Trzy Korony...

Sezon 2014/15 w sobotę dla piłkarzy Realu Madryt dobiegnie końca. Nie będą to rozgrywki, które po latach będą wspominane z uśmiechem na ustach. Klubowe Mistrzostwo Świata i Superpuchar Europy powodami do dumy z pewnością nie są...

Między  17 września 2014 roku a 20 grudnia, Real Madryt rozegrał 22 spotkania w lidze i pucharach. 22 mecze, 22 zwycięstwa, bilans bramek wynosił 81:10. Piłkarscy eksperci zachwycali się grą „Królewskich”, wróżąc im zdobycie Trzech Koron. Potem jednak nadszedł Nowy Rok, który rozpoczął się od 1:2 na Estadio Mestalla z Valencią. W 2015 roku Real Madryt rozegrał 29 meczów, czyli o 7 więcej niż wynosiła ta passa kolejnych zwycięstw. Jak prezentował się bilans tych spotkań? 19 zwycięstw oraz po 5 remisów i porażek, przy bilansie bramkowym 66:33. Real Madryt zatracił więc nie tylko umiejętność kolejnych zwycięstw, ale także zacięli się piłkarze ofensywni. Co gorsza, obrona stała się dziurawa. Dlaczego do tego doszło?

Podstawowym problemem jest z pewnością zmęczenie zawodników. Przed każdym spotkaniem można było w ciemno wytypować żelazną jedenastkę jaką Carlo Ancelotti pośle w bój: Casillas – Carvajal, Pepe, Ramos, Marcelo – Kroos, Modrić, James – BBC. Oczywiście, istniały pewne wyjątki od reguły, ponieważ dużą ilość minut otrzymali także Isco i Varane. Ich gra nie wynikała jednak z potrzeb rotacji (te zastosowane były tylko na prawej obronie, gdzie często pojawiał się Arbeloa), ale z powodu urazów, odpowiednio Modricia i Jamesa oraz Pepe i Ramosa. Było pewne, że tak mocno eksploatowana drużyna musi w końcu utracić siły i paść ze zmęczenia. Nikt, nawet Cristiano, nie jest maszyną. Z drugiej jednak strony, kto miał wchodzić na te zmiany? Jese do grudnia leczył kontuzje, a kiedy już grał to, pisząc eufemistycznie, nie powalał na kolana. Nacho? Coentrao? To przecież obrońcy. Co oni mogliby zmienić w przypadku niekorzystnego wyniku? Khedira, Illarra, Lucas Silva? Dajmy sobie spokój… Jedynym sensownym piłkarzem ofensywnym na ławce był/jest Javier Hernandez. Tylko jeden wartościowy zmiennik na ławce rezerwowych, który mógłby w czasie meczu coś zmienić to chyba trochę za mało, prawda? Większym komfortem na ławce rezerwowych to już może się pochwalić niejeden trener klubu ekstraklasy, a my mówimy przecież o zdobywcy Ligi Mistrzów sezonu 2013/14! Okienko transferowe zostało przeznaczone tylko na łatanie powstałych dziur: James za Di Marię, Hernandez za Moratę, Keylor za Diego Lopeza, zimą sprowadzono do środka pola, a raczej na trybuny, Lucasa Silvę, który w kadrze, teoretycznie, zajął miejsce Xabiego Alonso. Ta posucha na ławce rezerwowych była widoczna już w końcówce sezonu 2013/14, kiedy to w obliczu kontuzji Jesego, Cristiano i Benzemy, Realowi w ataku pozostali tylko Bale i Morata. Jednak latem nikt nie wyciągnął wniosków z tej sytuacji i stało się jak się stało. Idealnym podsumowaniem tej mizerii na ławce rezerwowych jest mecz z 31 sierpnia 2014 roku na wyjeździe z Realem Sociedad. Przy prowadzeniu gospodarzy 3:2, na boisku melduje się Sami Khedira, który zmienia Lukę Modricia! Kilka chwil później, już po czwartej bramce, uwaga, Arbeloa zmienia Carvajala! Pozwolicie, że pozostawię te sytuację bez komentarza…

Drugą bolączką Realu Madryt 2014/15 był brak odważnych decyzji Carlo Ancelottiego. Przypominacie sobie jakąś ofensywną zmianę w jego wykonaniu, typu napastnik/skrzydłowy/ofensywny pomocnik za obrońcę? Próbuję odnaleźć w głowie jakąś taką sytuację, ale to nigdy chyba nie miało miejsca. Wiem, że na ławce jest posucha, ale czasem warto zaryzykować. Jaki sens ma np. zmiana Carvajala na Arbeloę w przypadku remisowego wyniku? Albo wejście Jese za Benzemę? Naszemu trenerowi zabrakło odwagi w podejmowaniu decyzji! Zero ryzyka, zmiana pozycja za pozycję, nigdy w inny sposób.

Kolejny problem to odejście od ustawienia 4-4-2. Najlepszy w tym sezonie mecz Real rozegrał na Santiago Bernabeu z Barceloną. Zwycięstwo 3:1 było pokazem nie tylko siły drużyny, ale także maestrii taktycznej trenera. Granie czwórką pomocników w linii pomaga zaryglować środek boiska, łatwiej jest uzyskać w tej strefie dominację przeciw ekipie, która gra trzema piłkarzami w centralnej części boiska. Ktoś może sobie w tej chwili pomyśleć, że Ancelotti zdecydował się na takie ustawienie, ponieważ Bale był kontuzjowany, a z nim w składzie drużyna grałaby w schemacie 4-3-3. Otóż tak wcale by nie musiało być, czego idealnym potwierdzeniem spotkanie z Bayernem Monachium na Allianz Arena. Wtedy na boisku wystąpił tercet BBC i zagrano w ustawieniu 4-4-2, gdzie Bale pełnił rolę bocznego pomocnika. Dlaczego Ancelotti zrezygnował z tego ustawienia? Jak śpiewał Bohdan Łazuka, tego jeszcze nie wie nikt… Drużyna w takim zestawieniu wyglądała lepiej, grała szczelniej w defensywie, popełniała mniej błędów, a do tego była bardzo skuteczna. Real potrafił miażdżyć przeciwników, czego dowodem także 3:0 na Anfield Road z Liverpoolem.

W czasie jednej z konferencji prasowych, chyba tuż po powrocie Bale’a do zdrowia, dziennikarz zapytał Carlo Ancelottiego czy BBC będzie grało zawsze? Trener odpowiedział twierdząco. Rozumiecie to? Bo ja nie bardzo. Jak można było w ciemno obiecać pierwszy plac trzem piłkarzom, bez względu na ich formę?! To nie była żadna kokieteria ze strony trenera. Bale, Benzema i Cristiano grali zawsze, kiedy tylko byli zdrowi! O ile jeszcze rozumiem to, że bez Portugalczyka Real traci dużo na wartości, tak nie rozumiem jak można było obiecać bezwzględny plac Francuzowi i Walijczykowi? Wyobrażam sobie jak mogła trwać rozmowa trenera z tym tercetem na ten temat: Carlo zaprosił do swojego gabinetu Cristiano, Benzemę oraz Bale’a i powiedział: Będziecie grać zawsze, nawet jak czasem będziecie w słabszej formie – w tym momencie spojrzał na Cristiano, nawet kiedy tylko od czasu do czasu pokażecie swoją magię – w tym momencie spojrzał na Benzemę, nawet kiedy swój cały kunszt pokażecie tylko w finałach – tu spojrzenie trenera przeniosło się na Bale’a. Mogę ich osobiście lubić, ale nie zmienia to faktu, że patrzę obiektywnie na ich grę. A piłkarz, który jest bez formy powinien siedzieć na ławce rezerwowych. Tu jednak znów wracamy do krótkiej ławki, bo kto miałby zastąpić w składzie Bale’a, kiedy Benzema jest kontuzjowany, a Hernandez zastępuje Francuza? Jese? Nie bądźmy śmieszni. Powtórzę: ten chłopak jest bez formy.

Piłkarze Realu Madryt nadal nie potrafią także bronić przy stałych fragmentach gry. Był to problem obecny już za czasów Jose Mourinho, więc nie jest to sprawa świeża. Ancelotti jednak nie potrafił tego naprawić. Nie zrobiono niczego, aby kolejne wrzutki, czy to z rzutów rożnych czy wolnych, nie kończyły się, w najlepszym wypadku, szybszym biciem serca i głębszym wypuszczeniem powietrza. To właśnie stałymi fragmentami najczęściej „zabijało” nas Atletico. W ten sposób zdobyli choćby bramki w finale Ligi Mistrzów, pierwszym meczu o Superpuchar, spotkaniu ligowym na Santiago Bernabeu czy też w 1/8 Pucharu Króla.

Real Madryt Carlo Ancelottiego nadal w La Lidze nie potrafi grać z najlepszymi drużynami. Chcecie dowodów? Proszę bardzo: w zeszłym sezonie w czołowej czwórce La Liga znalazły się, oprócz Królewskich, ekipy Atletico, Barcelony i Athleticu. Bilans gier z tymi zespołami to zwycięstwo, dwa remisy i trzy porażki przy bilansie bramek 10:11. W obecnych rozgrywkach jest jeszcze gorzej, w meczach z Barceloną, Atletico i Valencią zwycięstwo, remis i cztery aż porażki. Bilans bramek wyniósł 8:13. Co więcej, na osiem ligowych meczów z Atletico i Barceloną w czasie dwóch kadencji Ancelottiego, Real wygrał tylko raz, także jednokrotnie zremisował i poniósł aż sześć porażek! Bilans bramkowy w tych starciach wygląda następująco: 11:18. Jak można walczyć o tytuł mistrzowski, skoro nie potrafi się grać jak równy z równym z gigantami tych rozgrywek?

Ostatni mój argument będzie najcięższym grzechem Realu Madryt 2014/15: zabito kontrataki. Zdaję sobie sprawę, że grając w środku pola Jamesem, Isco/Modriciem i Kroosem taktyka drużyny ulega zmianie. Szybkie transportowanie piłki do atakujących zabija się nudnym klepaniem piłki wzdłuż i wszerz boiska. To okropne, ale ten Real coraz bardziej upodabniał się do Barcelony i Bayernu Monachium. To Barcelona, o zgrozo, zaczęła grać z kontry, nie Real! Rezygnacja z szybkich ataków to grzech niewybaczalny. Real Madryt stracił swój największy atut, ogromny element zaskoczenia obrony rywala. Czy ktoś pamięta jeszcze te trwające 3 sekundy ataki dające nam bramki? Właśnie w taki sposób wygraliśmy Ligę w sezonie 2011/12. W takim też stylu zniszczony w dwumeczu został Bayern Monachium. W pierwszym meczu zwycięski gol padł po zabójczej kontrze. W drugim niby tylko jedna z czterech bramek padła po szybkim ataku, ale, wywalczone przez Real stałe fragmenty przy kolejnych bramkach, też brały się z dynamicznych wypadów do przodu.

Ten sezon należy spisać na straty. Nic pozytywnego, w sensie drużynowym, nie zostanie już osiągnięte. Miały być Trzy Korony… Przy dobrych wiatrach będzie jedna. Korona króla strzelców…

Tagi: Carlo Ancelotti, Felieton, Podsumowanie sezonu, Real Madryt

Komentarze (8 opinii) Obserwuj Dodaj opinię

Poziom: 45
dodano: 20.05.2015, 16:00, #1 realista114
Zgadzam się z tym całkowicie.
Poziom: 49
dodano: 24.05.2015, 17:14, #2 KaRRi01
Ja też :D.
Poziom: 51
dodano: 20.05.2015, 14:57, #3 simon24@vp.pl
Genialnie napisane naprawdę. Ze wszystkim się zgodzę co tutaj autor napisał z wyjątkiem tego, że nie było kim rotować. Było kim, bo kadra wcale nie jest jakaś super wąska a do tego są gracze uniwersalni. Przy korzystnym wyniku można było zmieniać tych najlepszych graczy takich jak Kroos i wprowadzać słabszych jak Illaramendi. Tylko nie w 87 minucie tylko na przykład w 60. Tutaj czegoś takiego nie było. Carlo bał się lub nie chciał wpuszczać rezerwowych, tak aby czegoś nie zepsuli. Patrząc na skład tak naprawdę mamy 4 bardzo dobrych graczy na środek pola. Isco Kroos Modirć i James. Biorąc pod uwagę, że wszyscy 4 są zdrowi to można grać tak, że ciągle się rotuje tymi graczami i każdy zawodnik gra trzy mecze i jeden siedzi na ławce. Więc tak naprawę jak by tak zmieniać ich to zawodnicy by nie byli zmęczeni. To samo BBC. Przecież równie dobrze przy korzystnym wyniku można było wpuszczać Chicharito w pierwszej części sezonu a wtedy ten prawie nic nie grał. Z Ronaldo i Blem tak samo. Na upartego na skrzydle (oprócz tej dwójki) u nas mogą grać Benzema Isco James Coentrao Marcelo Carvajal też dałby rade. Naprawdę kadra nie była bardzo zła, tylko Carlo się bał rotować zawodnikami. Toni Kroos na 59 meczów możliwych do rozegrania przez zespół w pierwszym składzie wychodził aż 53 razy a Illara czy Silva lub Khedira średnio 8 razy. Tutaj jest cały problem. Prześlice to naprawdę nie są bardzo słabi gracze. Sami za czasów MOU w klubie jak i w kadrze był bardzo ważną częścią zespołu. Illaramendi być może nie prezentował się na najwyższym poziomie, ale jak się gra na innej pozycji 90% meczy to nie ma się co dziwić. Silva przyszedł tutaj jako następca Xabiego Alonso a tak naprawdę nic zupełnie nie pokazał. jednak chyba nie wziął się z nikąd. Ktoś go oglądał i widział jak gra, musiał być nie zły skoro przyszedł do takiego klubu. Ta trójka w rozstrzygniętych już meczach mogła spokojnie grać i odciążać graczy pierwszego pokroju. TaK się jednak nie działo. To wszystko wina trenera, bo on jest odpowiedzialny za skład. Na przykład mecz z Getafe ze stycznia. Gramy na wyjeździe. Pierwsza połowa 0-0. Dopiero w drugiej połowie w 63 i 67 minucie zdobywają dwa gole. Jest wynik 0-2. Pierwsza zmiana następuje dopiero w 77 minucie. Zgodzę się także o kwestię braku ryzyka przy zmianach. Chyba nigdy w tym sezonie nie doszło do zmiany gdzie schodzi dajmy na to Obrońca a wchodzi ktoś ofensywnie usposobiony. Czegoś takiego nie było. Co do kontr to też jest coś niesamowitego. Jak można stracić tak cenną broń. Niegdyś kontry liczyło się w sekundach to był moment i piłka była pod polem karnym rywala. Teraz? Teraz zazwyczaj klepiemy nie potrzebnie. Nie ma momentu zaskoczenia. Nie zgodzę się, ze nie ma graczy do gry kontrą, bo powiedziałbym, że są nawet lepsi gracz niż za czasów Portugalczyka. Bale, Roanaldo, James, Benzema, Marcelo czy Carvajal. Wszyscy są szybcy i dali by spokojnie radę grać z kontry. Zwłaszca Gareth z Cristiano. Ostatnią spektakularną kontrę jaką pamiętam za czasów Carlo to ta z meczu towarzyskiego z Fiorentiną. Teraz tego nie ma. Nie wiem skąd się bierze taki stan rzeczy. Jest mały błąd nie dopisek w zdaniu "W obecnych rozgrywkach jest jeszcze gorzej, w meczach z Barceloną, Atletico i Valencią zwycięstwo, remis i aż porażki. Bilans bramek wyniósł 8:13." Nie napisaliście ile porażek. To takie pewnie nie dopatrzenie. Bardzo fajnie się czytało ten tekst.
dodano: 20.05.2015, 20:46, #4 kibic [83.26.152.***]
Drogi kolego a pamiętasz kto podawał ta piłkę do Cristiano Ronaldo w meczu ze Fiorentiną ? , był to Angel di Maria . I właśnie na jego odejściu Real Madryt właśnie stracił , ale właśnie zawsze jest jakieś ale , sam zawodnik czyli sam di Maria nie potrafi dostosować się do piłki w manchester United , Jak widać on tez właśnie coś przegrał .
Poziom: 51
dodano: 20.05.2015, 20:58, #5 simon24@vp.pl
Wiem widziałem na powtórce, bo przyznam się ,zę nie pamiętałem, ale nie powiesz mi, że Angel był o klasę wyżej od Jamesa. Obaj są szybcy dobrze wyszkoleni technicznie więc obaj dobrze sobie radzą w kontrach. Ja wiem, zę Angel był strasznie nie przewidywalny i skłonny do takich zagrań, jednak James też dałby rade.
dodano: 20.05.2015, 12:15, #6 kibic [83.26.152.***]
Przepraszam , piękny plebistyt , ale nie ma zawodników do kontr rok temu był di Maria i to on robił grę Realu , jeśli chodzi o ławkę zgadzam się z Panem w zupełności , ale też taki klub jak Real Madryt nie powinien mieć jednego takiego Luke Modrica każdy zawodnik powinien mieć zmienika bezwzględnie ile by kosztował . To jest moje zdanie .
Poziom: 19
dodano: 20.05.2015, 08:50, #7 redondo
jak widać Ancelotti powinien zostać zmieniony , nie przemawia za nim nic oprócz szczęśliwie zdobytej LM , w której też nie zaimponował jakimś kunsztem trenerskim , standardowo , walenie głową w mur i szczęśliwa bramka Ramosa , gdyby nie to , już od roku by go tu nie było , ten rok to same porażki tego trenera o czym mówi cały artykuł
Poziom: 49
dodano: 20.05.2015, 02:08, #8 KaRRi01
Miały być 3 korony, są 3 kondomy... # POETKA
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.