13

QUIZ

Zapraszamy do pierwszej części quizu o skrzydłowym reprezentacji Portugalii i Realu Madryt,... ROZWIĄŻ QUIZ

Mafijne porachunki: Skazani bez procesu

Publicystyka Corleone_93 @22.04.2015 | Przeczytano 3965 razy

Mafijne porachunki: Skazani bez procesu

Dobry wieczór! Jeśli pamiętacie z tej strony, lub z innych, redaktora o pseudonimie Corleone i patrzycie na nick osoby, która ten artykuł napisała, nie myślcie że macie do czynienia z marnym naśladowcą  „mistrza”. To wciąż ta sama osoba, ten sam redaktor, ten sam Corleone, tylko z małym dopiskiem przy nicku.

Swoją kolejną przygodę z portalem RealMadryt.net chce rozpocząć od nowego cyklu felietonów pod wiele mówiącym tytułem „Mafijne porachunki”. Teksty te będą się pojawiały regularnie, w każdą środę, tego możecie być pewni. Jaka będzie ich tematyka? Różna, jednak zawsze mniej lub bardziej związana z Realem Madryt.  Uwierzcie mi, mam miliony pomysłów, czasem na pierwszy rzut oka dziwnych, jednak możecie liczyć w przyszłości na różne ciekawe smaczki. Mam nadzieje, że tym przydługim wstępem Was nie zanudziłem. Jesteście gotowi na pierwszy felieton? Zapraszam!

„Skazani bez procesu” – nie bez powodu wybrałem taki tytuł. Do czego się odnosi? Oczywiście do starcia z Atletico Madryt w Lidze Mistrzów, które już nieuchronnie się zbliża. Skupię się w nim na nas - kibicach Realu Madryt. Gotowi na kilka słów gorzkiej prawdy? Mam nadzieję, że tak.

 W ostatnich dniach przeglądałem różne fora, gdzie wypowiadali się ludzie mieniący się fanami Realu Madryt. Oto kilka ich opinii (nie są to dosłowne cytaty, lecz, wierzcie mi, moja parafraza nie zmieni znaczenia oryginału):

- porażka jest pewna, przejadą się po nas jak po amatorach

- ta drużyna jest już skończona, Atleti nas zmiażdży

- czego się spodziewać po ekipie prowadzonej przez grubego makaroniarza, który zajechał skład?

- Benzema i Bale są kontuzjowani? Uff… Bez tych drewien unikniemy kompromitacji

- gdyby nie Mourinho to nie wygralibyśmy nic w zeszłym roku

I, na koniec, opinia, która wbiła mnie w ziemię. Napisana przez człowieka, który, przypominam, nazywa siebie fanem Realu Madryt:

- oddałbym La Decime za wygrane karne w 2012 z Bayernem

Czytałem te wszystkie słowa i… załamywałem ręce. Dlaczego nie wierzymy we własną ekipę? Czytając przedmeczowe opinie tzw. „kibiców” czuje się, jakby, nie przymierzając, drużyna z mojego rodzinnego miasta, grająca w polskiej III lidze, Karpaty Krosno miała jechać na Alianz Arena na spotkanie z rozdrażnionym Bayernem Monachium. Przypominam: jesteśmy aktualnym Mistrzem Europy i Świata! Jeszcze w grudniu w kontekście Ancelottiego mówiło się jako o „Ferugsonie Realu Madryt”. Mija niecałe pół roku i ten sam człowiek jest „grubym makaroniarzem”. Widzicie tu logikę? Bo ja nie widzę jej za grosz.

Może i jestem tzw. kibicem starej daty. Z Realem Madryt na dobre i na złe jestem od sezonu 2002/03. Przeżyłem więc więcej porażek niż sukcesów. Pamiętam słynne 2:6 czy 0:5 z Barceloną, przeżyłem hańbiące 0:4 z Alcorcon. Czy kiedykolwiek pomyślałem o tym, żeby nie oglądać kolejnego spotkania, żeby rzucić wszystko w kąt i mieć wywalone na Real Madryt? Nigdy. Zawsze wierzyłem, że będzie dobrze, że się uda. Nawet jeśli sytuacja wydawała się beznadziejna nigdy nie przestawałem wierzyć w ten Klub, w ten Herb, w tę Koszulkę, w tych piłkarzy. Dlaczego? Bo to jest miłość. Jedna, jedyna, piękna, taka na całe życie.

Nie zrozumiem więc tych „nowych kibiców”. Zdaję sobie sprawę, że w nocy z 24/25 maja 2014 roku, parafrazując słynny cytat z Heroes of Might & Magic III „populacja kibiców Realu Madryt powiększyła się”. Domyślam się, że w Dzień Matki 26 maja,wielu młodych chłopaków przekraczających Wrota Piekieł, nad którymi, dla niepoznaki, umieszono napis: Gimnazjum nr X w mieście Y imienia Bardzo Znanej Postaci Historycznej, mówiło „ten Real to taki zły przecież nie jest. Zawsze ich lubiłem. Barcelona? Nie no, oni są skończeni. Tylko Real. Hala Madrid, tak to się mówi prawda?”. Niestety, kibice, zwłaszcza ci gimnazjalni, są jak chorągwie na wietrze. Kibicują tylko tym, którzy są na fali. Ale skoro „przerzucili” się na Real wstydem byłoby teraz wrócić do Barcelony. Bo jak to tak? To byłaby już zagrywka na poziomie dna, a więc większości polskich polityków, którzy nie mają skrupułów zmieniać partii częściej niż skarpetek.

Wróćmy jednak do meritum, do meczu Realu Madryt z Atletico. Skąd ten brak wiary we własny klub? Dlaczego tak trudno jest go wspierać? Wiem, że są kontuzje, że sytuacja jest trudna. Rywal to Atletico, które nie przegrało z nami od 7 spotkań. Ale co z tego? Jesteśmy Realem Madryt! Gramy u siebie! Na mitycznym Santiago Bernabeu! Stadionie, przed którym drżą miliony, na który większość drużyn świata boi się pojechać. W naszym zespole gra jeden z najlepszych piłkarzy w całej historii tego sportu, trenerem jest facet, który znajduje się w TOP – 5, a nawet TOP – 3 najlepszych ludzi w tym fachu obecnie. Co więc zabrania wierzyć? Dlaczego nie potrafimy wszyscy mówić jednym głosem? Dlaczego skazaliśmy na porażkę naszych piłkarzy zanim jeszcze rozpoczął się mecz? Skąd ten brak wiary?

Gdybym był odcięty od świata na kilka tygodni i po tym czasie zaczął czytać opinie „internetowych ekspertów” na temat Realu Madryt, bałbym się spojrzeć w tabelę. Dlaczego? Ponieważ z ich słów wysuwa się katastroficzny obraz drużyny, która przegrała już wszystko, szatnia jest podzielona, a największe gwiazdy szukają bezpiecznych przystani w innych klubach. A prawda jest zgoła inna. Nasze szanse na tytuł mistrza Hiszpanii są ciągle duże, nic nie jest jeszcze przesądzone. Pierwszego spotkania w Lidze Mistrzów nie przegraliśmy 0:5, tylko zremisowaliśmy 0:0. I nie było też tak, że był to dla nas szczęśliwy remis. Powinniśmy byli strzelić bramkę albo dwie, zabrakło szczęścia, wykończenia akcji. Trzeba także oddać, że bramkarz Atletico zagrał prawdopodobnie mecz życia. Szatnia jest zjednoczona jak nigdy. Jeszcze dwa lata temu Jose Mourinho palił za sobą mosty, popierało go podobno trzech piłkarzy (Xabi Alonso, Diego López, Alvaro Arbeloa), Cristiano był obiema nogami w Manchesterze United, Modrić także wracał na Wyspy, Benzema szedł do Paryża. Teraz każdy mówi o zjednoczeniu, rodzinie, wspaniałej atmosferze. Gdybym wierzył w opinie tych „fanów” to jedynym słusznym rozwiązaniem jakie mógłby podjąć Florentino Perez byłoby wyprzedanie piłkarzy, wyrzucenie na bruk wszystkich pracowników, zburzenie stadionu i posadzenie na jego miejsce lasu. Nie dość że ilość drewna by się zgadzała to jeszcze byłby z tego pożytek dla środowiska.

Ktoś powie, że przesadzam. Ba, pewnie znajdzie się wiele takich osób. Ale ja naprawdę odnosze takie wrażenie, kiedy czytam słowa ludzi, którzy podobno z Realem Madryt „są na dobre i na złe”. Jakoś tego nie widzę, a, uwierzcie mi, chciałbym to zobaczyć. Po co ma istnieć katalońska prasa, skoro sami potrafimy zatruć atmosferę wokół naszego klubu?

Były kanclerz Cesarstwa Niemieckiego Otto von Bismarck (po więcej informacji na jego temat młodszych czytelników zainteresowanych tematem wysyłam na inne strony internetowe lub do encyklopedii) podobno powiedział: „Dajcie Polakom rządzić, a sami się wykończą”. Od śmierci kanclerza minęło 117 lat, jednak słowa te wydają mi się ciągle aktualne. Gdyby to polscy kibice znajdowali się na szczytach władz Realu Madryt, tego klubu dawno by już nie było. Większość piłkarzy po maksymalnie drugim słabszym meczu zostałaby wyrzucona (w optymistycznej wersji) do podawania piłek w polskiej Ekstraklasie lub do obozów pracy w Korei Północnej (wersja pesymistyczna). Dlaczego nie potrafimy być stali w uczuciach? Dlaczego nie potrafimy wierzyć? To przecież nic nie kosztuje, a przecież wiara potrafi przenosić góry.

Apeluje do Was wszystkich – kibiców Realu Madryt- nie skazujcie naszych piłkarzy na śmierć (czytaj: katastrofalną porażkę) przed pierwszym gwizdkiem sędziego. Bądźmy z naszymi piłkarzami do samego końca, przekażmy im naszą wiarę, kibicujmy. Uwierzcie mi, celem Carlo Ancelottiego nie jest zniszczenie od środka tej drużyny. On chce dla nas jak najlepiej, co pokazał już rok temu wygrywając dublet. A co jeśli się nie uda? Mówi się trudno, kolejnego dnia też na niebie pojawi się słońce. Jak powiedział kiedyś ktoś mądry „piłka nożna to najważniejsza z najmniej ważnych spraw na świecie”. Liczę, że wszyscy z nas o godzinie 20.40 usiądą przed telewizorami z tą samą myślą: „Vamos Madrid! Do boju Panowie, niech wygra lepszy!”. Spróbujmy choć przez jeden dzień nie kwestionować decyzji trenera, nie płakać za kontuzjowanymi. To nic nie zmieni. Ta drużyna jest wielka, jednak żeby była większa potrzebuje swoich kibiców. Bez nich jest niczym. Drużyna bez kibiców jest jak, nie przymierzając, rower bez kierownicy. Już na pierwszy rzut oka coś tu nie gra.

Niech wygra lepszy, po prostu. A, wierzę w to z całego serca, lepszym będzie Real Madryt!

Ps. Na kolejną odsłonę „Mafijnych porachunków” musicie poczekać do kolejnej środy. Jednak w czwartek, a więc po meczu z Atletico, pojawi się nowy stały cykl felietonów pod tytułem „Chłodnym okiem”. Tam skupię się na wybranym przez siebie aspekcie minionego spotkania, które najbardziej utkwiło mi w pamięci. Może to być gra jakiegoś piłkarza, postawa sędziego, jakieś jedno boiskowe wydarzenie… Możliwości jest multum. Mam nadzieje, że Was w jakimś stopniu zainteresowałem!

Zapraszam oczywiście do dyskusji w komentarzach.

Tagi: Ancelotti, Atletico Madryt, Felieton, kibice, Liga Mistrzów, Real Madryt

Komentarze (17 opinii) Obserwuj Dodaj opinię

Poziom: 48
dodano: 22.04.2015, 09:15, #1 ElGreco
I Hala Madrid !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Poziom: 49
dodano: 25.04.2015, 04:26, #2 KaRRi01
Hala Madrid :).
Poziom: 46
dodano: 22.04.2015, 02:05, #3 CR7 RM
w 89 minucie finalu lm uslyszalem : "real dzisiaj nie wygra", odpowiedzialem na to tak : "wygra", teraz na 18 godzin i 40 minut przed meczem mowie, ze tez wygra, i tak wlasnie bedzie
Poziom: 58
dodano: 22.04.2015, 10:01, #4 cronaldo
ja też wierze że wygra Hala Madrid!
Poziom: 32
dodano: 22.04.2015, 10:10, #5 ILU
Jeszcze dziś wieczorem będziemy świętować awans. Hala Madryt !!!
Poziom: 49
dodano: 22.04.2015, 14:21, #6 KaRRi01
Wygramy :).
Poziom: 38
dodano: 22.04.2015, 16:11, #7 ElmerFudd
Będzie dobrze, ciężko ale do przodu. Nie ma innej opcji. 2:1 !
Poziom: 44
dodano: 22.04.2015, 15:29, #8 -Arek-
Świetny tekst ;)

//Edytowano 1 raz, ostatni raz 22.04.2015, 15:30

Poziom: 36
dodano: 22.04.2015, 12:55, #9 El_Mastero
Wszystko ok, nie wiem do końca jaki jest cel takiego artykułu, bo kto ma wierzyć ten będzie wierzył, a kto nie ten nie. Parę nieścisłości tam jest np. nie mam pojęcia kiedy niby Modric miał wracać na Wyspy Brytyjskie. Nie wiem też, skąd to zdziwienie i załamywanie się autora jeśli chodzi o kwestie sezonowców, przecież oni byli od dawna, rok temu była ta sama gadka- zwłaszcza po porażce z Barcą w lidze. Za rok znowu będzie narzekanie i strach. Każdy duży klub ma z tym problem, na stronach Barcelony jest takich "kibiców" dużo więcej + większość z nich jest przesiąknięta nienawiścią do Realu, a najlepsi z nich "czują się bardziej Katalończykami niż Polakami". Każdy kto zna się na piłce odczuwa strach przed dzisiejszym meczem. Pisanie na siłę "wygramy, na 100%" mija się z celem. Każdy z nas liczy i chcę z całego serca awansu Realu, każdy z nas chcę obrony LM, ale nie każdy jest będzie na siłę wypisywał jakieś głupoty. Mnie te porażki o których pisałeś + 5 czy 6 lat odpadania w 1/8 nauczyły pokory. Naprawdę liczę na awans, ale jeśli odpadniemy z rywalem, który jest dla nas najtrudniejszym z możliwych przeciwników nie będę pisał o jakimś wielkim zaskoczeniu. Mniej więcej po 20 minutach będzie można stwierdzić czy nasi dadzą radę. Jeśli Real wyjdzie tak naładowany jak wczoraj Bayern o awans będę spokojny.
Poziom: 14
dodano: 22.04.2015, 13:50, #10 Corleone_93
Kwestia Luki, podaje na szybko kilka linków z angielskich źródeł: http://www.teleg(...)ews.html http://www.daily(...)own.html http://www.mirro(...)-3424832 http://www.thesu(...)sea.html Jak widzisz, jedne są bardziej "świeże", inne mniej. Nie zmienia to jednak faktu, że angielska prasa raz na jakiś czas pisze o tym, że Lukita może wrócić na Wyspy. Pozdrawiam
Poziom: 36
dodano: 22.04.2015, 14:04, #11 El_Mastero
OK, myślałem że miałeś na myśli jakieś poważniejsze media niż te typu "the sun". Jeśli je też bierzemy pod uwagę to Bale odchodzi co tydzień, a Ronaldo przynajmniej raz w miesiącu :)
Poziom: 23
dodano: 22.04.2015, 12:39, #12 andrzej
"Skazani bez wyroku". Chłopie radzę wrócić do podstawówki. Przecież skazanie i wyrok to praktycznie to samo. To są słowa tożsame. Skazani bez wyroku brzmi jak: "Samochód bez auta". Kompletna bzdura. Jeśli już to tytuł powinien brzmieć: "Skazani bez PROCESU".
Poziom: 14
dodano: 22.04.2015, 13:47, #13 Corleone_93
Błąd, który wdał się w mój tekst nie był celowy, ani nie wynikał z braku dostatecznej wiedzy. Po prostu wniknęło to z prostej przyczyny: w nieodpowiedni sposób przelałem swoje myśli, poszedłem trochę na skróty. Ot, co. Dziękuje jednak za wytknięcie błędu i pozdrawiam

//Edytowano 1 raz, ostatni raz 22.04.2015, 13:51

dodano: 22.04.2015, 13:27, #14 ElFideo [91.233.160.***]
Tekst czyta się dobrze. Artykuł w którym zawarto całą prawdę o opiniach na temat tego meczu. Wielu nie wierzy, jest pewna porażki ale do k***y nędzy przecież to MY jesteśmy Realem Madryt i my nie drżymy na myśl o przeciwniku tylko na odwrót. Każdy kto jedzie na SB wie, że czeka go kara jeśli się nie postawi. Dziś tylko zwycięstwo. PS. Mały błąd - od śmierci Bismarcka minęło 117 lat a nie 217 ;)
Poziom: 48
dodano: 22.04.2015, 10:56, #15 ElGreco
Milosci do Tego klubu nauczyl mnie moj Tato, szalony kibic, koneser pilki kopanej. jak byle maly i mlody co rusz podsuwal mi ksiazki o temetyce pilkarskiej, ogladalismy mecze w czerni i bieli, pozniej w Rubinie, chodzilismy na mecze (Gornik Walbrzych) i Polonia Swidnica, a nawet na przydomowa kopanine LZS Blekitni Slotwina :), a jak czasami TV pokazywala jakis zagraniczny mecz to bylo swieto. Zawsze mi powtarzal, ze jest tylko jeden klub, klub legenda, ktory poprzez Lige Mistrzow Krajowych, poprzez pilkarzy takich jak Di Stefano czy Gento jest juz za zycia legenda i wzorcem do nasladowania, gonienia i nienawidzenia przez innych. Moje serce jest biale, czasami podejrzewam, ze nawet krew pompuje biala. Przez te wszystkie lata smialem sie, skakalem z radosci, plakalem, klalem i kopalem sciane ale nigdy nie mialem watpliwosci. Real Madrid Club de Futbol to najwiekszy klub swiata. czy dzisiaj przegra czy wygra, nic to nie zmieni, nie teraz, to za rok, za dwa, za trzy, ale TYLKO my mozemy zdobyc 11-ke. Tylko. HM!!!
Poziom: 20
dodano: 22.04.2015, 10:54, #16 Bercik_1986
Niezły artykuł. Całkowita prawda o tych fanach, nawet na tym portalu jest ich sporo. Ci, którzy są tutaj często widzą o kogo chodzi.
Poziom: 32
dodano: 22.04.2015, 10:17, #17 Vusapion
Wiele osób obawiało się się Atleti przed losowaniem, a ja właśnie chciałem na nich trafić i cieszyłem się bardzo na kolejne derby. Barca w obecnym momencie nie gra nic wielkiego, ale jest skuteczna i to jej wystarcza, materace grają jak zawsze, a na mecze z Realem wychodzą niczym Gladiator na arenę, ale w meczu na Calderon zawodnicy królewskich pokazali, że bestię można trzymać za szyję i nie zostać zranionym, ale zabrakło podcięcia gardła. Osoby które przed meczem spisują Real na porażkę i mówią, że nic w tym sezonie nie zdobędzie to nie fani Realu, tylko fani trofeów.
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.