13

QUIZ

Real Madryt zagra z Vfl Wolfsburgiem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Co wiesz o niemieckiej drużynie?... ROZWIĄŻ QUIZ

Niedzielna porażka do kotleta: Real 1:2 Girona

La Liga la_estrella @17.02.2019 | Przeczytano 1962 razy

Niedzielna porażka do kotleta: Real 1:2 Girona
Źródło: AS

Nie tak miało wyglądać to niedzielne popołudnie. Real poległ w starciu z Gironą, która w ostantim czasie gra po prostu źle, w przeciwieństwie do ekipy Królewskich. Mimo to Katalończycy pokonali podopiecznych Solariego, choć po pierwszej połowie nic nie zwiastowało tragedii.

Girona rozpoczęła mecz od ataku. Dobre prostopadłe podanie dostał w w jednej z pierwszych akcji i mimo iż znajdował się na spalonym zdążył przed spóźnioną reakcją arbitra oddać strzał, który twarzą obronił Courtois. Belg przez kilkaset sekund dochodził potem do siebie, co spowodowało przerwę w grze.

W początkowej fazie meczu na dyspozycji Realu odbiła się być może nieco wczesna pora meczu - w grze podopiecznych Solariego widać było sporo niedokładności. Z czasem Królewscy obudzili się jednak i zaczęli dominować na boisku, próbując gry kombinacyjnej, zwłaszcza w polu karnym rywala. Ciągle brakowało jednak ostatniego podania i finalizacji akcji. W 18. minucie w najlepszej sytuacji znalazł się Vasquez, który błysnął geniuszem. Przyjął trudną piłkę w polu karnym Girony, po czym posłał ją górą między dwoma rywalami, błyskawicznie ich obiegając, po czym uderzył na bramkę. Strzał zatrzymał jednak Bono, który dobrze skrócił kąt.

Początek zgodnie z planem

W pierwszym składzie Los Blancos zabrakło dziś Viniciusa, ale ciężar ofensywnych dokonań wziął na siebie jego rodak Casemiro, który podtrzymał dobrą dyspozycję strzelecką. Najpierw podczas przepychanki w polu karnym pomocnik upadł na murawę, ale arbiter nie odgwizdał karnego, bowiem miało to miejsce jeszcze przed wznowieniem gry. Po dośrodkowaniu z narożnika Bono zdołał wypiąstkować piłkę dość daleko. Jako pierwszy opanował ją nieatakowany Kroos, który dokładnie dośrodkował w pole karne, a tam swoją dobrą grę głową zaprezentował właśnie Casemiro, otwierając w tej sposób wynik spotkania.

Skoro mowa była o Brazylijczykach - do siatki trafił także drugi piłkarz Realu z Kraju Kawy. Mowa oczywiście o Marcelo, który powoli zaczął przypominać swoją najlepszą wersję. Lewy defensor wykorzystał tuż przed przerwą świetne podanie od strzelca pierwszej bramki, lecz nie miał okazji do radości. Arbiter odgwizdał spalonego, który był w tej sytuacji znaczny.

Od strzału Marcelo rozpoczęła się także gra po zmianie stron. Brazylijczyk huknął z dwudziestego metra, a piłkę końcówkami palców przeniósł nad poprzeczką Bono. Byla to kolejna taka próba Marcelo, który z całych sił starał się potwierdzić swoją dobrą dyspozycję, a że goście nie zagrażali raczej bramce Courtois, musiał robić to w ofensywie, a nie na własnej połowie.

Królewski minimalizm

Spotkanie toczyło się raczej w dość leniwym tempie. Królewscy byli zadowoleni z jednobramkowego prowadzenia i nie dążyli za wszelką cenę do zdobycia drugiej bramki, co potrafiło się już w tym sezonie zemścić na Królewskich. Tak mogło być i tym razem, a katem Los Blancos mógł zostać Aleix Garcia, który dobijał strzał obrobiony przez Courtois. Wydawało się, że to musi skończyć się trafieniem, ale Hiszpan znacznie przestrzelił, dzięki czemu Bernabeu mogło odetchnąć z ulgą.

Girona złapała wiatr w żagle i zaczęła nieco odważniej atakować, co przyniosło wymierny skutek. Skończyło się bowiem najpierw słupkiem Stuaniego, a potem rzutem karnym po tym jak Ramos zblokował ręką dobitkę gości. Jedenastkę pewnie wykorzystał jedenastkę i w stolicy Hiszpanii rozpoczęła się nerwówka.

Gwóźdź do turmny

Katalończycy zwietrzyli swoją szansę i to ona stwarzała większe zagrożenie pod bramką rywala, czego najlepszym przykładem jest strzał portu, który wylądował na słupku ekipy z Madrytu. Na kwadrans przed końcem Bernabeu zostało zszokowane. Najpierw Courtois obronił fantastycznie uderzenie Lozano, ale chwilę potem piłka kopnięta przez Porto wpadła po jego ręce do bramki, dzięki czemu goście byli na prowadzeniu.

Odpowiedzieć próbował indywidualną akcją Vinicius - przeprowadził akcję podobną do tej z Amsterdamu i sam sfinalizował ją minimalnie niecelnym strzałem. Po chwili nastolatek próbował też uderzenia z pierwszej piłki, lecz i tym razem chybił, tym razem posyłając piłkę nie nad, a obok bramki.

Królewscy kończyli ten mecz w dziesiątkę - Ramos zobaczył drugą żółtą kartkę po niebezpiecznym zagraniu przewrotką w polu karnym gości. Podopieczni Solariego próbowali do ostatnich sekund wyrwać chociaż punkt, na koniec wyrównanie mógł dać gospodarzom nawet Courtois, który uderzał głową po rzucie rożnym, ale wynik nie uległ już zmianie.. Real skończył na łopatkach, pokonany po raz kolejny przez swój minimalizm. Porażkę z fatalną ostatnimi czasy Gironą trzeba nazwać kompromitacją, a zdobycie mistrzostwa Hiszpanii byłoby w tych okolicznościach istnym majstersztykiem.

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię

[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.