13

QUIZ

Fernando Hierro - były hiszpański piłkarz Realu Madryt, legenda tego klubu, występujący na pozycji... ROZWIĄŻ QUIZ

Strzelanina w Katalonii: Espanyol 2:4 Real Madryt

La Liga la_estrella @27.01.2019 | Przeczytano 468 razy

Strzelanina w Katalonii: Espanyol 2:4 Real Madryt

Real Madryt rozegrał kolejne bardzo dobre spotkanie i pokonał na wyjeździe Espanyol 4:2. Bramki dla Los Blancos strzelali Ramos, Bale i dwukrotnie Benzema, a po stronie gospodarzy na listę strzelców wpisali się Baptistão i Rosales.

Królewscy bardzo szybko rozpoczęli strzelanie – już w 4. minucie wynik spotkania otworzył Benzema. Duża w tym zasługa znajdującego się ostatnio w znakomitej formie Modricia, który wykorzystał wolny korytarz prowadzący w pole karne Espanyolu. Chorwat uderzył zewnętrzną częścią stopy, z jego strzałem poradził sobie Diego López, ale przy dobitce Francuza były golkiper Realu nie miał już szans.

Podobnie było przy uderzeniu głową Ramosa. Tu także kluczową rolę odegrał Modrić, który celnie dośrodkował na głowę kapitana, a ten posłał piłkę tuż przy długim słupku. Los Blancos zamknęli pierwszy kwadrans meczu drugim trafieniem. Katalończycy wyglądali na tle ekipy z Madrytu wręcz bezradnie.

Pierwszą groźną sytuację stworzyli sobie dopiero po 20. Minucie. Z ostrego kąta strzelał wtedy Baptistão, ale na posterunku był Courtois i skończyło się na rzucie rożnym. Po minucie Baptistão był już jednak dużo bardziej skuteczny – po dośrodkowaniu z narożnika boiska zespół Espanyolu zdołał oddać strzał zza pola karnego. Zablokowana przez Vázqueza futbolówka spadła pod nogi atakującego gospodarzy, który huknął bez namysłu, zdobywając bramkę kontaktową.

Długo przyszło nam czekać na kolejną dogodną sytuację dla którejkolwiek z drużyn. Przebudzenie nastąpiło tuż przed zejściem do szatni. Dwójkowa akcja Benzemy i Viníciusa zakończyła się płaskim, delikatnym i precyzyjnym strzałem tego pierwszego, a w rezultacie trzecią bramką dla Realu, która podcięła skrzydła gospodarzom przed zmianą stron.

Na drugą połowę nie wyszedł Ramos, który już w pierwszych czterdziestu pięciu minutach narzekał na problemy ze stopą. Królewscy spokojnie kontrolowali sytuację na murawie. Po dziesięciu minutach mogli po raz kolejny podwyższyć prowadzenie, znowu za sprawą duetu Benzema-Modrić. Francuski napastnik wspaniale zabrał się z piłką i odnalazł podaniem zdobywcę Złotej Piłki, ale Chorwatowi zabrakło nieco szczęścia w finalizacji akcji i drugi raz musiał uznać wyższość Diego Lópeza.

Co się odwlecze to nie uciecze – w 67. minucie bramkę na 4:1 strzelił Bale, który zameldował się na boisku kilkaset sekund wcześniej. Walijczyk bardzo przytomnie zachował się w polu karnym po akcji Benzemy i Vazqueza, po czym uderzył nie do obrony lewą nogą.

Przez ostatnie dwadzieścia minut Real musiał sobie radzić w osłabieniu. Przedwcześnie do szatni musiał udać się Varane, który powalił tuż przed polem karnym wychodzącego sam na sam z Courtois Piattiego. Do rzutu wolnego podszedł sam poszkodowany, uderzył jednak fatalnie, prosto w mur utworzony przez podopiecznych Solariego.

Na dziesięć minut przed końcem Courtois znów wpuścił do swojej bramki prawdziwą torpedę, tym razem posłaną przez Rosalesa. Pierwotnie trafienie to nie zostało uznane przez arbitra, ale po interwencji VAR sędzia wskazał na środek boiska. Espanyol poczuł krew i mimo dwubramkowej straty rzucili się jeszcze do ataku, by poszukać szczęścia i przycisnąć grającego w dziesiątkę rywala. Gospodarze nie zdołali już jednak niczego zdziałać, a Real spokojnie dowiózł komplet oczek do końca meczu.

Tagi: Espanyol Barcelona, Real Madryt, sprawozdanie

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię

[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.