13

QUIZ

Zapraszamy do rozwiązania Quizu o Marcelo, defensorze Realu Madryt. ROZWIĄŻ QUIZ

Pół roku bez Ronaldo

Felietony Mateusz.sz @10.01.2019 | Przeczytano 789 razy

Pół roku bez Ronaldo

Dzisiaj, 10 stycznia 2019 roku mija dokładnie 6 miesięcy, odkąd Cristiano zamienił Madryt na słoneczną Italię...

Przyznam się bez bicia, jestem wielkim fanem Cristiano Ronaldo. Portugalczyk to dla mnie fenomen, i przede wszystkim najwybitniejszy piłkarz jaki stąpał po tej planecie. Stąd ten tekst może być nieco subiektywny. Jednak ponad ten zachwyt nad CR7 jest moją miłość do Realu Madrid. Kibicowałem Królewskim zanim doszedł tutaj geniusz z Madery, jak i po tym kiedy opuścił szeregi Los Blancos i przywdział trykot w biało-czarne pasy tym samym finalizując swój transfer do Juventusu. Kończąc jednak ten nieco przydługi wstęp, chciałbym poruszyć w tym felietonie niewątpliwie nurtujący temat wszystkich sympatyków piłki nożnej, szczególnie tych z białej części Madrytu. Albowiem czy istnieje życie po Cristiano Ronaldo?

No życie po Ronaldo istnieje...jednak nie jest póki co zbyt kolorowe dla Nas. Co prawda piąte miejsce i dziesięć punktów straty oraz pierwsze miejsce w grupie Champions League nie brzmi jakoś źle. Ba! Wielokrotnie na tym momencie sezonu sporo traciliśmy do Barcy i musieliśmy gonić, no ale jednak ten sezon już tak trochę przelewa czarę tej zbierającej się od lat goryczy. Zacznijmy od początku całej telenoweli. Mamy czerwiec i Real traci swój talizman, gościa który w ciągu kilku lat dał nam tyle szczęścia i pięknych chwil. Zinedine Zidane opuszcza swój statek, który sam zbudował i sam nim wypłynął na ocean pełen sukcesów. Zaraz za nim okręt opuszcza jego najwierniejszy i najważniejszy marynarz, albowiem Real traci Cristiano Ronaldo. Moim zdaniem odejście tych dwóch Panów mocno zaburzyło struktury drużyny. Real stracił moc psychologiczną, nie jest już tak silny i nieugięty jak kiedyś. Nie ma chemii w szatni, to tak jakby rodzina straciła swoją głowę rodziny i najstarszego syna, który zawsze starał się pomagać ojcu jakoś ciągnąc ten wózek. Co prawda tekst poświęcam Portugalczykowi, aczkolwiek nie da się ukryć, że strata Zizou jest równie bolesna. I co się stało dalej? Real nakręcił kontrowersję lata ściągając kadrze Hiszpanii trenera przed Mundialem. Co prawda można byłoby ogłosić transfer po mistrzostwach, aby uniknąć kontrowersji, niestety coś poszło nie tak no i własnie...Julen Lopetegui zostaje wyrzucony ze zgrupowanie, a prezes federacji każe już mu skupić się na wymarzonym Madrycie. Żeby było śmieszniej ten sam marzyciel Lopetegui po kilku miesiącach został pogoniony z Madrytu.Jeśli szukacie kandydata na gościa, który najwięcej stracił w ciągu ostatnich paru miesięcy, spokojnie możecie spojrzeć na Julena Lopeteguiego. Od tego wszystko się zaczęło odejście Zizou, zaraz potem Cristiano oraz ściągnięcie Julena.

Po tym małym przypomnieniu lata wróćmy jednak do Cristiano. W okresie wakacyjnym obserwowałem różne fora dyskusyjne, wiele osób w tym fani Królewskich mocno cieszyli się z odejścia Cristiano. Uznali, że 100 milionów za 33 latka, który miał coraz większe wahania formy to interes życia i, że Real tylko na tym skorzysta, że drużyna będzie bardziej scalona, że będą grać bardziej drużynowo, że Bale weźmie grę na swoje barki, że Benzema się odblokuje i tak dalej. Ja jednak pozostawałem w opozycji do tego stwierdzenia. No bo umówmy się, jak ktoś najwybitniejszy w swojej dziedzinie, albo chociaż ścisły top tej dziedziny może kosztować tylko 100 milionów. Podczas gdy taki Neymar jest ponad dwa razy droższy, a jego osiągnięcia nie mogą się równać z tymi Portugalczyka. Powiecie no bo Ronaldo jest już stary i nie ma takiego potencjału jak Neymar. No dobrze może i jest stary, ale czy wyobrażacie sobie, żeby taki Lebron James szedł w renesansie swojej formy za grosze? No bo tak naprawdę 100 milionów za Cristiano były groszami. Kolejna sprawa to brak solidnych wzmocnień w zamian za Cristiano. Wiecie jaka jest największa definicja szaleństwa? Robić ciągle to samo i oczekiwać innych rezultatów. A tutaj mamy po prostu spotęgowanie tej sytuacji. Stańmy w skórze Pereza, myślimy sobie chcemy zdobyć tryplet. No to w następnym sezonie nie dość, że nie zachowujemy statusu quo w kadrze, to my się jeszcze osłabiamy oddając swojego najlepszego strzelca..No bo jeśli wśród fanów Królewskich można byłoby słuchać pomruk niezadowolenia odnośnie dyspozycji napastników podczas gdy był tu jeszcze CR7. To co można, mówić gdy on odszedł i do dyspozycji szkoleniowca został tylko szklanka Bale, nieregularny Karim oraz chimeryczny do bólu Asensio? Jest to dla mnie sytuacja co najmniej dziwna i śmieszna, ze klub na takim poziomie może sobie pozwolić na stratę swojego najlepszego piłkarza i nawet nie staranie się załatwić zastępstwo, chyba że za takie uznajemy Mariano…

No i własnie jak wygląda sytuacja obecnie u Cristiano? Jest liderem klasyfikacji strzelców w Serie A, a jego Juventus przoduje jak zwykle w tabeli. Podczas gdy Real niemiłosiernie męczy się z każdą napotkaną drużyną w La Liga i po raz drugi w ciągu roku zmienia trenera. Kurcze to nie tak miała wyglądać ta stabilizacja i odnalezienie harmonii w drużynie po wyrzuceniu tego wielkiego egoisty, czyż nie? Głęboko podziwiam Ronaldo, za to w jakim stanie utrzymuje swoje ciało, jak restrykcyjnie podchodzi do diety, objętości treningowej czy długości snu. Jest to dla mnie profesjonalista w pełnym tego słowa znaczeniu, i z takim prowadzeniem się Real mógłby mieć z niego duży pożytek co najmniej jeszcze przez parę lat, co pokazuje w Turynie, gdzie wjechał bez kompleksów i bez potrzeby aklimatyzacji. Już teraz jest tam liderem drużyny, raptem po paru miesiącach działa na nich jak magnes, który motywuje do coraz cięższej pracy. I to jest gość warty 100 milionów? Nie wydaje mi się. Na ten moment, gdy piszę ten tekst Ronaldo zdecydowanie jest wygranym transferu z lata. Real mocno się przeliczył pozwalając odejść Cristiano i nie ściągając w to miejsce nikogo wartościowego, nasz atak jest mocno przewidywalny i chimeryczny. Ciężko im wykreować sytuacje bramkowe, nie mówiąc już o jakimś wykręcaniu niesamowitych rekordów strzeleckich co Cristiano. Wiem, że sytuacja na Cocha Espina jest złożona, i to nie tylko odejście CR7 spowodowało taki natłok problemów i tą bezradność. Ale bez wątpienia jest to jeden z najważniejszych tego czynników. Ale jednak jestem fanem Królewskich od wielu lat, i może trochę naiwnie wierzę w szczęśliwe zakończenie tej historii, swoisty happy end niczym w hollywoodzkim kinie. Może jakaś spektakularna pogoń za zwycięstwem w Lidze Mistrzów i to przeciwko Juve? Piłka nożna nie znosi próżni, a więc może szybko znaleźć kolejnych bohaterów. Zatem po całym tekście wylewania żalów, kończę pozytywnym aspektem. Futbol jest piękny i nieprzewidywalny i za to go kochamy, więc może do czerwca się coś zmieni? Będziemy z zapartym tchem to na pewno obserwować…

Autorem felietonu jest Radosław Sówka

Tagi: Cristiano Ronaldo, Felieton, Real Madryt

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię

[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.