13

QUIZ

Quiz wiedzy o legendarnym napastniku Realu Madryt (część II). ROZWIĄŻ QUIZ

Podsumowanie 14. kolejki La Liga

La Liga la_estrella @04.12.2018 | Przeczytano 63 razy

Podsumowanie 14. kolejki La Liga
Źródło: SportsKeeda

Co działo się na boiskach La Liga w ostatniej serii gier? Kto był autorem największej niespodzianki? Odpowiedzi na te pytania znajdziecie poniżej!

Rayo Vallecano - Eibar 1:0
(Embarba 53')

Z małą niespodzianką mieliśmy do czynienia już na samo otwarcie zmagań w 14. kolejce. Eibar, które tydzień temu sensacyjnie rozbiło u siebie Real Madryt, pozwoliło odnieść pierwsze zwycięstwo przed własną publicznością ekipie z Vallecas.

 

Celta Vigo - Huesca 2:0
(Aspas 38', 77')

Odetchnęli też kibice w Vigo. Celta w tym sezonie zawodzi, jednak mecz z beniaminkiem zajmującym ostatnią pozycję w tabeli wydawał się być idealnym meczem na przełamanie i rozpoczęcie marszu w górę stawki. I tak w istocie się stało. Drużyna z Galicji wygrała pewnie, dwiema bramkami, wypełniając swój obowiązek. Dwie bramki zdobył Iago Aspas, który ponownie zajmuje miejsce w ścisłej czołówce klasyfikacji strzelców. Odpowiedź na pytanie, czy Celta zacznie odrabiać stratę do czołowych drużyn ligi poznamy w następnych tygodniach, jednak w przypadku Hueski wiemy już, że o utrzymanie będzie piekielnie ciężko. Do bezpiecznej strefy beniaminek traci już siedem punktów.

 

Real Valladolid - Leganes 2:4
(Toni 50', Unal 90+3' --- Siovas 11', Oscar 42', Carrillo 66', 75')

O dziwo najwięcej bramek w ten weekend padło w meczu zespołów, co do których podejrzenia o bramkostrzelność wymieniane są na samym końcu. Mimo wszystko dość niespodziewanie Real Valladolid, a więc kolejna ekipa z zaskakująco dobrym początkiem sezonu, przegrał u siebie z Leganes, które dzięki temu zwycięstwu odetchnęło i przesunęło się w górę z dolnych rejonów tabeli. Faktem pozostaje, że beniaminek w lidze nie wygrał od października i czeka go raczej przykry powrót do rzeczywistości niż renesans formy.

 

Getafe - Espanyol 3:0
(Molina 55', Mata 65, Antunes 80')

W kryzysie pogrąża się za to Espanyol, który przegrał trzeci mecz z rzędu. Papużki, które swego czasu były nawet na pozycji wicelidera, tym razem bezdyskusyjnie uległy Getafe. Pod Madrytem gospodarze byli zdecydowanie lepsi i nie pozostawili rywalom żadnych złudzeń. W efekcie Getafe zbliżyło się do ekipy z Barcelony w tabeli na zaledwie jeden punkt. Przed piłkarzami Espanyolu najważniejszy mecz sezonu - w następnej kolejce odbędą się derby Barcelony przed własną publicznością. A chyba nikomu nie trzeba przypominać, jak wielką wagę kibice przykładają do derbów.

 

Real Madryt - Valencia 2:0
(Wass [sam.] 8, Vazquez 83')

Udanie na klęskę na Ipurua zareagował Real Madryt, który pokonał u siebie Valencię. Zwycięstwo to nie było jednak tak pewne, na jakie mógłby wskazywać wynik. Nietoperze pomimo, delikatnie mówiąc, kiepskiej formy w tych rozgrywkach, powinni w drugiej połowie zdobyć przynajmniej jedną bramkę, a wtedy spotkanie mogło potoczyć się zupełnie inaczej. W samej końcówce mecz zabił Vazquez, Królewscy wygrali 2:0 i odetchnęli. Czas pokaże, czy drugie zwycięstwo z rzędu (po wiktorii nad Romą) będzie zwiastunem ustabilizowania formy. Valencia nadal znajduje się w dolnej połówce tabeli.

 

Real Betis - Real Sociedad 1:0
(Junior 33')

Betis wykorzystał okazję złapania kontaktu z grupą "pucharowiczów". Po bramce rewelacyjnego w tym sezonie Juniora Firpo pokonał 1:0 Real Sociedad, dzięki czemu zrównał się z nim w tabeli punktami. Samo spotkanie było bardzo wyrównane, ale nie przypominało tych Betisu z poprzedniego sezonu - nie byliśmy świadkami wielu ofensywnych akcji, strzałów i interwencji bramkarzy. Być może w tym spotkaniu sprawiedliwszy byłby remis, jednak w piłce lepszy jest ten, kto strzeli więcej bramek. Betis zdobył jedną, Real Sociedad żadnej i takie są fakty.

 

Girona - Atlético Madryt 1:1
(Stuani [kar.] 45' --- Ramalho [sam.] 82')

W ślad za rywalami zza miedzy nie poszła ekipa Diego Simeone, która zgubiła punkty na ciężkim terenie. Girona po raz kolejny postawiła się ekipie z czołówki La Liga - w tej kampanii potrafiła już przecież zremisować na Camp Nou. Los Colchoneros zanotowali siódmy remis w tych rozgrywkach (!) i stracili szansę na objęcie prowadzenia w stawce. Girona z kolei dzięki temu zwycięstwu przesunęła się na szóstą lokatę. W niedzielne popołudnie mogła nawet wygrać, ale pechowa interwencja Ramalho w końcówce spotkania przekreśliła starania kolegów z całego meczu.

 

FC Barcelona - Villarreal 2:0
(Pique 35', Aleña 87')

Tym razem swoje zadanie pewnie wykonała Barcelona, co w tym sezonie nie jest takie oczywiste. Katalończycy pewnie pokonali u siebie Villarreal, choć były w tym meczu momenty, w których goście radzili sobie co najmniej dobrze. Pierwszą bramkę w rozgrywkach ligowych zdobył Carles Aleña, który dopiero po raz trzeci w tym sezonie dostał szansę od Ernesto Valverde. Piłkarze Barcy wywarli presję na Sevillę, która wieczorem grała z Alaves. Jak wiemy - nie potrafiła jej sprostać i to Katalończycy zostali nowym liderem La Liga.

 

Alavés - Sevilla 1:1
(Jony 37, Ben Yedder 78')

Spotkanie to śmiało mogło kandydować do miana hitu kolejki. Obie ekipy spisują się bowiem w tym sezonie bardzo dobrze i zajmują miejsca w czołowej czwórce rozgrywek. Gospodarze postawili broniącej lidera przed tą kolejką Sevilli bardzo trudne warunki i ostatecznie udało im się urwać punkt faworyzowanemu, mimo wszystko, rywalowi. Niech to jednak ekipy z Mendizorroza nie zniechęca - wciąż zajmuje czwarte miejsce w tabeli, co jak na potencjał tej drużyny jest wręcz sensacją.

 

Levante - Athletic Bilbao 3:0
(Chema 45+4', Campaña 59', Roger 69')

Na zakończenie 14. serii gier fatalną dyspozycję potwierdził Athletic Bilbao. Baskowie z zaledwie jednym zwycięstwem w czternastu meczach zajmują 18. miejsce. Postawa ekipy z San Mames szokuje chyba wszystkich. Jest to niemal idealne zobrazowanie tego, co stało się z drużyną po odejściu Ernesto Valverde. Levante po zwycięstwie awansowało natomiast na szóstą pozycję w tabeli. Gdyby ktoś przed sezonem powiedział, że jedna z tych drużyn będzie zajmować miejsce 6., a druga 18., zapewne wszyscy wskazaliby na odwrotną kolejność. Futbol bywa przewrotny...


Źródło: ligahiszpanska.com

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię