13

QUIZ

Zapraszamy do kolejnego quizu. Tym razem pod lupę wzięliśmy Keylora Navasa. ROZWIĄŻ QUIZ

Lopetegui out - Real 1:2 Levante

la_estrella @20.10.2018 | Przeczytano 668 razy

Lopetegui out - Real 1:2 Levante

Wstyd, hańba i kompromitacja. Nie pomogła przerwa reprezentacyjna, nie pomógł powrót Marcelo i bezproduktywnego Isco. Real przegrał z Levante 1:2 i przedłuża swoją niechlubną passę bez wygranej. Bramki dla przyjezdnych strzelali Morales i Roger Marti, a honorowe trafienie dla Los Blancos to zasługa Marcelo.

Spotkanie rozpoczęło symboliczne kopnięcie piłki przez Agustína Herrerína, wieloletniego delegata Królewskich, który ze względu na zaawansowany już wiem, musiał pożegnać się ze swoją posadą (co być może już niebawem, jednak z innych powodów, zrobi także Julen Lopetegui).Jeszcze przed pierwszym gwizdkiem arbitra Bernabeu złożyło również hołd dla Fernando Rodrígueza Sereny, który zmarł w poniedziałek w wieku 77 lat.

VAR(ane) nam nie służy

Minuta ciszy uśpiła piłkarzy Realu, a w szczególności Varane'a, który nie popisał się  siódmej minucie spotkania. Długie zagranie z linii obroni otrzymał wtedy Morales. Długo lecącej piłki nie zdołał przeciąć francuski stoper Realu, dzięki czemu napastnik Levante znalazł się w sytuacji sam na sam z Courtois. Morales z łatwością minął belgijskiego golkipera i skierował piłkę do pustej bramki.

Jeśli ktoś myślał że to koniec błędów obrońcy, który wymieniany jest w gronie kandydatów do zdobycia Złotej Piłki - był w grubym błędzie. Varane nie wierzy chyba, że zdoła sięgnąć po tę nagrodę, wyciągnął jednak rękę po piłkę, którą rozgrywany był mecz. Przewinienie Francuza było ewidentne. Wątpliwości dotyczyły tylko miejsca, skąd powinna zostać wznowiona gra. Arbiter zaordynował początkowo rzut wolny dla przyjezdnych, lecz po konsultacji z VAR-em zmienił swoją decyzję i podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Roger Marti i choć Courtois zdołał wyczuć jego intencje, futbolówka zatrzepotała w siatce, a Levante prowadziło już dwoma bramkami.

Nadzieję w serca kibiców Królewskich zdołał wlać Asensio, który po zamieszaniu w polu karnym zdołał skierować piłkę do siatki. Przyjezdni zdążyli już nawet przygotować się do wznowienia gry ze środka boiska, ale VAR po raz kolejny dał o sobie znać - bramka została anulowana. Wynik nie uległ już zmianie do końca pierwszej połowy. Nie oznacza to jednak, że brakowało sytuacji bramkowych. Próbował między innymi Vazquez, próbował i Ramos - zawsze na wysokości zadania stawał jednak świetnie dysponowany dziś Oier. Najbliżej zdobycia bramki kontaktowej był Mariano, ale jego strzał wylądował tylko na poprzeczce. Ostatni akcent przed zmianą stron należał do Levante. Tono obsłużył pięknym podaniem Rochinę, ale nie mógł cieszyć się z asysty - sędzia dopatrzył się bowiem spalonego.

Przełamanie indolencji strzeleckiej

Od początku drugiej połowy na murawie pojawił się Bale, zastępując Odriozolę. To ofensywne zagranie Lopeteguiego nie przyniosło jednak zamierzonych rezultatów. Królewskich stać było tylko na honorową bramkę zdobytą przez Marcelo, który rozegrał całe spotkanie, mimo iż wyraźnie zmagał się z dolegliwościami fizycznymi. Nie pomogło wejście Ceballosa, nie pomógł też Benzema, który obił słupek bramki przyjezdnych. Real poległ, Levante zwyciężyło, a Lopetegui musi odejść.

 

Real 1:2 Levante

7' Morales 
13' Roger Marti
72' Marcelo

Tagi: 1:2, Levante, porażka, Real

Komentarze - bądź pierwszy, skomentuj! Obserwuj Dodaj opinię

[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.