13

QUIZ

Real Madryt zagra z Vfl Wolfsburgiem w ćwierćfinale Ligi Mistrzów. Co wiesz o niemieckiej drużynie?... ROZWIĄŻ QUIZ

FELIETON O co jeszcze gramy? Co z tą Ligą Mistrzów?

Felietony mania14blanco @17.03.2016 | Przeczytano 1092 razy

Po porażce z Atletico Madryt chyba każdy z kibiców Blancos zadał sobie to pytanie niejednokrotnie. Zacznę od tego, że ciarki mnie przechodzą gdy pomyśle, że już 27 lutego zostaliśmy w grze tylko o jedno trofeum. O „odpadnięciu” z Pucharu Króla nie będę wspominał bo po co? W lidze nasza postawa od pierwszej kolejki wygląda jak wygląda.    

Mecze Realu w tym sezonie ligowym są jak los na loterii, można wygrać fantastyczny spektakl i oglądać wielką golleadę w której pada, pięć, sześć czy siedem bramek ale też możemy wylosować takie spotkanie jak z Granadą, Malagą czy Las Palmas gdzie od samego patrzenia bolą oczy a Gareth Bale poprawia sobie włosy zamiast angażować się w odbiór piłki.

Więc została ona, magiczna, jedyna - Liga Mistrzów. Rozgrywki w których serca kibiców biją mocniej a piłkarze wchodzą na absolutne wyżyny swoich możliwości. To właśnie w tych rozgrywkach Real Madryt osiągnął najwięcej zwycięstw z wszystkich uczestników. Nie tak dawno bo 25 maja 2014 roku zdobyliśmy upragnioną La Decimę. Wydawało się, że po zdobyciu Pucharu Europy po raz dziesiąty obsesja na punkcie Ligi Mistrzów po prostu minie. Minęła z tym, że do następnego sezonu. W tym klubie zawsze trzeba być najlepszym, zawsze trzeba wygrywać dlatego kolejnym celem jest zdobycie Pucharu po raz jedenasty. Warto tutaj też zaznaczyć, że nie tak dawno bo do 2010 roku odpadaliśmy z tych rozgrywek już na poziomie 1/8 finału i o ile dobrze pamiętam to sześciokrotnie. Jednak ostatnie lata to już okres gdzie dochodziliśmy co najmniej do półfinału.

Jak będzie w tym sezonie? Czy zdobycie choć jednego trofeum w tym roku jest możliwe? Wiadomo, że nasze białe serca krzyczą, że zdecydowanie tak! Jednak gdy zdrowy rozsądek dojdzie do głosu to optymizm może przerodzić się w strach. Dlaczego? Powiedzmy sobie wprost, w tym sezonie wygraliśmy zaledwie dwa (sic!) spotkania z mocnymi rywalami… na początku sezonu, dokładnie 23 września pokonaliśmy na wyjeździe Athletic Bilbao. Drugi wygrany mecz z wymagającym rywalem to spotkanie z PSG na Bernabeu. Pamiętam doskonale datę trzeciego listopada i spotkanie Real Madryt PSG o pierwsze miejsce w grupie. Pamiętam ponieważ był to mój pierwszy (lecz nie ostatni) wyjazd do Madrytu na mecz mojego ukochanego klubu więc miałem niesamowitą przyjemność oglądać ten spektakl na żywo z wysokości trybun przy Concha Espina 1. Pomijając całą otoczkę czyli stadion, hymn Ligi Mistrzów (ciarki), atmosfera na trybunach i wiele wiele innych to samo spotkanie Realu pozostawiało wiele do życzenia, oczywiście w tamtej chwili absolutnie o tym nie myślałem, wtedy delektowałem się każdą sekundą przebywania w tej świątyni futbolu. Jednak obiektywnie mówiąc PSG było lepsze, miało więcej dogodnych sytuacji a najlepiej ten pojedynek określił trener PSG - „Real strzelił bramkę z połowy sytuacji”. Niestety tak było choć szczęście chciało, że siedziałem za bramką do której trafił Nacho i do dziś nie wiem co zrobił w tamtej sytuacji bramkarz Paryżan.

W meczach z innymi zespołami jak Villareal, Atletico, Sevilla czyli bardziej wymagającymi zdobywamy co najwyżej jeden punkt a o upokorzeniu w Klasyku z względu na przyzwoitość nie będę się rozpisywał. Fakt, wygraliśmy ostatnio z Romą co jest kolejnym paradoksem ponieważ dwumecz 4-0 pokazuje absolutną dominacje Realu jednak wielu z nas drżało o awans do strzelenia pierwszej bramki w rewanżu. Poza tym umówmy się, że potęgą w Lidze Mistrzów Roma nie jest i ewentualny jej awans do ćwierćfinału byłby określony sensacją. 

Więc co teraz? Znamy już wszystkie potencjalne zespoły z którymi możemy walczyć o półfinał, jednak biorąc pod uwagę to co napisałem powyżej wydaje mi się, że pod względem czysto piłkarskim Barcelona i Bayern są absolutnie poza zasięgiem. Tak, Bayern awansował po dogrywce jednak mierzył się z ubiegłorocznym finalistą a samo spotkanie było wielkim widowiskiem. Barcelona po raz kolejny zabawiła się z Kanonierami a sami jej siły w lidze będziemy mogli sprawdzić już niedługo bo 2 kwietnia. PSG, Atletico i City przy naszej aktualnej formie są do ogrania jednak w ewentualnym dwumeczu znów będziemy potrzebować wiele szczęścia. Wiadomo, każdy by chciał trafić na Benfice i Wolfsburg jednak 3 lata temu również zlekceważyliśmy drużynę z Dortmundu i kto strzelił nam cztery gole wszyscy wiemy. Oczywiście aspirując do wygrania Pucharu Europy nie można patrzeć na rywala ponieważ chcąc być najlepszym trzeba pokonać najlepszych.

W głębi serca wciąż wierze, że ekipa Zidana jest w stanie ograć niesamowicie rozpędzoną Barcelonę, piekielnie silny Bayern i resztę stawki. Mimo mojego niepokoju o formę naszych ulubieńców w meczach z najlepszymi zespołami wierzę, że 28 maja w Mediolanie na San Siro Sergio Ramos wzniesie upragnione trofeum po raz jedenasty w górę. Wtedy z dumą będziemy zwać się kibicami Realu Madryt, kibiców którzy wierzą bo wiara jest w DNA tego klubu, gdybym nie wierzył nie miałbym zaszczytu nazywać się Madridistą.

Oczywiście proszę o zostawianie swojej opinii na temat powyższego tekstu, dziękuje ;).

Mój poprzedni felieton znajdziecie TUTAJ


Źródło: własne

Tagi: Liga Mistrzów PSG Real Ronaldo

Komentarze (3 opinie) Obserwuj Dodaj opinię

Poziom: 22
dodano: 17.03.2016, 12:26, #1 Suti
Na ten temat uuz powiedziano tyle, ze po co o tym jeszcze pisac i rozmawiac?
dodano: 17.03.2016, 13:56, #2 Fury [89.230.141.***]
powinniście mieć admina który akceptuje i jak trzeba moderuje treści do publikacji, trochę to dziwne że nie wiecie co drugi publikuje ...
dodano: 17.03.2016, 13:35, #3 Nienzay [89.174.248.***]
Trafimy na PSG lub Benfice tak myśle
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.