13

QUIZ

Quiz wiedzy o legendarnym napastniku Realu Madryt (część II). ROZWIĄŻ QUIZ

Cierpliwy Madryt, cierpiący Rzym!

Felietony morfeusz @20.02.2016 | Przeczytano 913 razy

Cierpliwy Madryt, cierpiący Rzym!

[…] Kaaaaaszaaaaankaaaa !! :-)

Nie ma chyba kibica piłkarskiego, który nie kojarzyłby hymnu tych elitarnych, europejskich rozgrywek. Rzecz jasna mowa tu o Lidze Mistrzów, która to w minionym tygodniu po raz kolejny zapukała do naszych domów. Jest ona nie przyrównując, niczym kobieta. Przychodzi do Ciebie co pewien czas, zazwyczaj tylko dwukrotnie w tygodniu. Choć dokładnie wiesz kiedy, a także o której godzinie owa wizyta nastąpi, to i tak mniej więcej o 20.45 siadasz w fotelu roztrzęsiony, zastanawiając się czego tym razem możesz się po niej spodziewać. Jako, że jak przystało na Damę jest niesamowicie wybredna, i nie uznaje kompromisów, musisz liczyć się z tym, że przy akompaniamencie swej melodycznej pieśni zaprezentuje przed Tobą najlepszy z możliwych spektakli, którego każdy uraczony przez nią kibic piłkarski nie zapomina zazwyczaj już do końca życia. Na koniec oczywiście zostawi Cię w uniesieniu, jaki wcześniej zafunduje, aby wrócić dopiero we wrześniu.


Na fazę pucharową Champions League czekaliśmy z utęsknieniem, licząc każdy z upływających dni, jakie dzieliły nas od meczu Realu z Romą. Wreszcie minionej środy przyszło Nam zmierzyć się z Giallorossi na Stadio Olimpico w Rzymie, w pierwszym meczu 1/8 finału. Pierwsza połowa spotkania uznawanego przez media za jeden z hitów tej rundy rozgrywek była tak nudna, że pewnie wielu z „wytrawnych” kibiców postanowiło zmienić kanał i zacząć oglądać mający się właśnie rozpocząć pierwszy odcinek nowego sezonu, programu „You can Dance” :-).

Poniekąd rozumiem tych, których skusił latynos Augustin, bo pierwsza odsłona spotkania była naprawdę „nudna, jak flaki z olejem” a sytuacji bramkowych po obu stronach , jak na lekarstwo.  Owego lekarstwa, w swojej apteczce nie posiadał chyba tego wieczora również sam Zizou, bo za nic w świecie nie mógł  On wyleczyć naszych piłkarzy z impotencji strzeleckiej. Od początku drugiej  odsłony widowiska w  „rzymskiej arenie” sytuacja nadal nie ulegała znaczącej poprawie. Przyznam się, że w pewnym momencie i mnie, jak mniemam Madridisty z krwi i kości zaczynało powoli kusić, by czasem nie sprawdzić czy ktoś już zdążył dostać bilet od wiecznie zapłakanego Piróga. Wytrwałem jednak przypatrując się poczynaniom naszych piłkarzy. Przyznam się, że dopiero po golu Cristiano, w około 60 minucie zrozumiałem, że brak okazji Los Blancos w tym meczu może nie wynikać wcale z niemocy, jaka owładnęła naszych graczy, ale ze sprytnie wymyślonej przez Maestro ZIdane’a  taktyki, mającej na celu spokojne wyczekiwanie na tę jedną jedyną okazję, która pozbawi Romę serca i chęci dalszego odgrywania tego dwumeczu. Madryt był o dziwo bardzo spokojny, rzekłbym nawet: przyczajony, jak tygrys (no może niekoniecznie ukryty jak smok :-) ). Cierpliwość popłaciła, bo w 85 minucie, wchodzący z ławki Jese dobił Rzymian, strzelając bramkę na 2:0 dla Realu Madryt.

Jak widać cierpliwość czasem popłaca, a analizując „na chłodno” przebieg tego spotkania śmiem twierdzić, że Real dawno nie rozgrywał meczu z takim spokojem i opanowaniem. Przez większość czasu gry zmuszał Romę do biegania, a w szczególności biednego Salaha, który w moim odczuciu był jej najlepszym zawodnikiem zespołu Luciano Spalettiego w tym spotkaniu. Roma zmuszona do wysiłku, nie kontrolująca przebiegu gry na swoim stadionie bardzo cierpiała, a z minuty na minutę było to co raz bardziej widoczne. Pewnie znowu znajdą się tacy, którzy będą narzekać, że w kolejnej delegacji Real nie imponuje skutecznością. Jasne pierwsza połowa wyglądała kiepsko, jeśli chodzi o efektowność i efektywność gry Królewskich, ale koniec końców Nasi zawodnicy nie popełnili żadnych rażących błędów i ze stoickim spokojem wyczekali Romę, na jej własnym, dla wielu zespołów, trudnym terenie. Podczas konferencji prasowej po spotkaniu Zinadine Zidane powiedział, że dwumecz nie jest jeszcze zamknięty. Pierwszy raz niestety nie mogę zgodzić się z naszym trenerem. Może zabrzmi to dumnie i zbyt pysznie, ale doświadczenie w piłce nożnej i pasja do niej pozwalają mi twierdzić, że to już jest jednak koniec. Przez wzgląd na ostatnio, niezłą formę Los Blancos u siebie, nie wydaje mi się, żeby As Roma zdołała chociaż na chwilę „zabrać głos” w sprawie awansu do Ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Co więcej jestem zdania, że dopiero, tak naprawdę na Santiago Bernabeu Real Madryt udowodni, kto od początku tego dwumeczu jest jego faworytem. Żeby było jasne, nic nie mam do Romy. Darzę ją szacunkiem, tak jak każdego z rywali naszego zespołu, ale wiem jak olbrzymia siła  i potencjał drzemie w Realu Madryt, a duch Juanito unoszący się nad Estadio Santiago Bernabeu, a także doping, jaki zgotują zapewne Ultras Sur, tylko to jeszcze bardziej spotęgują.

Oczywiście, że nadmierna pewność siebie może zgubić, tak więc liczę też na to, że nasi piłkarze nie zlekceważą niezwykle groźnej w kontrataku As Romy, i wysuwającego się na jej lidera Mohameda Salaha. Wiem, że popularni Giallorossi potrafią być nieobliczalni, ale może też zdarzyć się tak, że w tym dwumeczu nie strzelą nawet jednego gola. Tego przed rewanżem życzę Nam kibicom, a także Naszemu ukochanemu Realowi Madryt…

Autor: Suti

Poniższy felieton jest tylko i wyłącznie opinią autora. Nie jest oficjalnym stanowiskiem redakcji Realmadryt.net


Źródło: realmadryt.net

Tagi: Felieton

Komentarze (5 opinii) Obserwuj Dodaj opinię

Poziom: 38
dodano: 20.02.2016, 10:47, #1 sebastiank97
Najlepszym zawodnikiem Romy nie był Salah, tylko Manolas, przez którego Ronaldo nie mógł nic zrobić w ataku. Uważam, że Salah nie grał wcale tak dobrze. Owszem zmusił to kilku sprintów Marcelo i Ramosa, ale jak już miał sytuacje, to najczęściej albo tracił piłkę, albo źle przyjmował i nie strzelał. Przypominał w tym meczu Iturbe, którego Roma się chce pozbyć, czyli "dzida" do przodu i lecim, jakby bez pomysłu. Roma jest moim ulubionym klubem, więc trochę mi smutno, że przegrali, ale jak już musieli to dobrze, że z Realem (chociaż mogło by to być w 1/4 a nie teraz :P ).

//Edytowano 1 raz, ostatni raz 20.02.2016, 10:51

Poziom: 22
dodano: 20.02.2016, 11:15, #2 Suti
To prawda Manolas napsuł krwi Crisowi, ale w ostatecznosci nie byl w stanie powstrzymać naszych atakujących. W ofensywie natomiast najlepszy z Romy byl moim zdaniem Salah. Co rusz uciekal Marcelo czy Ramosowi.
dodano: 20.02.2016, 09:35, #3 yo [153.19.205.***]
Wszystko fajnie tylko Odegarda nie pamiętam z tego meczu ?? :D
Poziom: 27
dodano: 20.02.2016, 10:12, #4 kamilx191x
zdj jest stare, nie pamiętasz w jakich strojach grali?
Poziom: 27
dodano: 20.02.2016, 10:11, #5 kamilx191x
piwko, chipsy i się oglądało. LM to niczym świeto
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.