12

QUIZ

Zapraszamy do rozwiązania Quizu o były zawodniku Królewskich i reprezentacji Hiszpanii. ROZWIĄŻ QUIZ

OSASUNA - REAL MADRYT

11.02.2017, godzina 20:45 miejsce: El Sadar, sędzia spotkania: Ignacio Iglesias Villanueva, widzów: 17770

Osasuna 1:3

do przerwy
1:1
Real Madryt

Bramki:

Cristiano Ronaldo (24.)

Isco (62.)

Lucas Vázquez (90+3)

Kartki:

Luka Modrić (28.)

James Rodríguez (61.)

Trener:

Zinedine Zidane

Mecz do zapomnienia

Relacje Ander @11.02.2017 | Przeczytano 879 razy

Mecz do zapomnienia
Źródło: mundodeportivo.com

Real Madryt wygrał z CA Osasuną 3:1 po golach Cristiano, Isco oraz Vazqueza. Sam mecz był bardzo przeciętny i i jedynym wydarzeniem, którą kibice zapamiętają, będzie koszmarna kontuzja Tano Bonnina, który doznał otwartego złamania nogi.

Obraz otwartego złamania nogi Tano Bonnina bez wątpienia był obrazem, który wywarł wielki wpływ na boiskowe poczynania obu zespołów. Były gracz Realu Madryt C poszedł na przebitkę z Isco i chyba wszyscy chcieliby zapomnieć o tym, co wydarzyło się chwilę później (video tylko dla tych o mocnych nerwach).

Najgorzej ta sytuacja wpłynęła jednak na tego, który doprowadził do złamania. Isco wydawał się nieobecny i to właśnie jego bezcelowe snucie się po boisku dało gospodarzom z Pampeluny gola autorstwa Sergio Leona. Najlepszy strzelec poprzedniego sezonu w Segunda Division wykorzystał błąd w ustawieniu Varane'a, a następnie pewną podcinką pokonał wysuniętego wysoko Navasa.

Jednak zanim Osasuna wpakowała piłkę do siatki Królewskich, na tablicy wyników widniała już "jedynka" po stronie ekipy prowadzonej przez Zizou: w 24. minucie dobre prostopadłe podanie od Benzemy wykorzystał Cristiano Ronaldo, zdobywając tym samym dwunastego gola w starciach przeciwko ekipie z El Saddar.

Niedługo po trafieniu Leona napastnicy Los Blancos mogli, i powinni, zamienić się rolami. Ronaldo posłał bardzo dobre podanie wzdłuż pola karnego, a Benzema, nie wiedzieć jakim sposobem, trafił z trzech metrów wprost w Sirigu, który ofiarnie rzucił się jeszcze przed oddaniem uderzenia.

Te akcje Realu były niestety tylko pojedynczymi zrywami, które stanowiły przerywnik dla fatalnej gry zespołu. Brakowało pomysłu, dynamiki, a nawet techniki, co przy takich zawodnikach wydaje się wręcz niemożliwym do pomyślenia. Pierwsza połowa dobiegła końca właśnie w takim "stylu" - stylu, który nie zwiastował niczego dobrego w kontekście drugiej połowy.

Te pesymistyczne przewidywania, ku zadowoleniu kibiców gospodarzy, znajdowały swoje odzwierciedlenie na murawie, na której głównie panował chaos. Gry nie ułatwiała również murawa, która, choć nowa, była najprawdopodobniej zbyt krótko przycięta, przez co piłka ciągle wyhamowywała, kończąc tym samym kilka kontr Królewskich.

Nie inaczej byłoby w 62. minucie, kiedy to Benzema wdał się w niepotrzebny drybling w polu karnym rywali, a piłka odmówiła mu posłuszeństwa. Na jego szczęście jednak w drugie tempo wbiegał Isco, który przejął zabłąkaną futbolówkę, minął Clerca i precyzyjnym strzałem przy dalszym słupku wyprowadził Los Blancos ponownie na prowadzenie. Hiszpan za tę bramkę został jeszcze "nagrodzony" przez wzburzonych sympatyków Osasuny trafieniem butelką w głowę, ale specjalnie na to nie zareagował.

Ta bramka, a także zmiana ustawienia na klasyczne 4-4-2 spowodowały, że Real wreszcie uspokoił grę. Ich spokój jednak zaburzyła kontuzja Danilo, który został brzydko sfaulowany przez Davida Garcię i został na noszach zniesiony z boiska. Poza tym wynik ciągle pozostawał sprawą otwartą i tylko jeden błąd mógł przesądzić o stracie punktów.

Te jednak na szczęście nie nadeszły i ostatecznie w doliczonym czasie gry to Królewscy wbili gwóźdź do trumny rywali. Tym, który to uczynił, był Lucas Vazquez - wychowanek La Fabriki wykorzystał inteligentne przepuszczenie piłki przez Cristiano Ronaldo i pokonał Sirigu identycznie, jak w pierwszej połowie uczynił to Sergio Leon. Chwilę później sędzia zarządził koniec spotkania i ekipa prowadzona przez Zidane'a wróciła na fotel lidera La Ligi.

Dzisiejszy mecz można z pewnością zaprezentować jako materiał szkoleniowy w zakresie "jak nie grać w piłkę nożną". Zupełnie nieudany eksperyment z ustawieniem trójką obrońców i wahadłowymi jasno pokazał, że powinien on wylądować w koszu. Na cierpkie słowa zasłużył znowu Karim Benzema, którego ratuje tylko asysta przy trafieniu Ronaldo i chyba tylko Zidane wie, czemu nadal uparcie stawia na swojego rodaka. Jednego można być pewnym: przy obecnej dyspozycji to nie Napoli, a właśnie Real będzie stawał do dwumeczu w roli ofiary. Oby te role odwróciły się w trakcie samej rywalizacji.


Źródło: własne

Tagi: CA Osasuna, Cristiano Ronaldo, La Liga, La Liga Santander, Osasuna Pampeluna, Primera Dvision

Komentarze (2 opinie) Obserwuj Dodaj opinię

Poziom: 67
dodano: 12.02.2017, 14:34, #1 Wronek
Strasznie męczy oglądanie kolejnego meczu gdzie gramy tak nieudolnie. Pierw było że mecze co trzy i zmęczenie, a teraz co dwa tygodnie przerwy - powrót do gry i jest to samo. W obronie zero krycia, a ofensywie Ronaldo i Benzema dalej się ośmieszają. Niech oni się na prawdę ogarną, bo jak tak ma wyglądać gra z Napoli to nawet nie będziemy mieli po co jechać do Włoch na rewanż (odpukać)
Poziom: 38
dodano: 11.02.2017, 22:48, #2 sebastiank97
Nie rozumiem Zidanea. Ogólnie to jestem zwolennikiem taktyki na 5 obrońców, szczególnie, że nasi boczni obrońcy są wyjątkowo ofensywnie nastawieni, ale nie przeciwko takim zespołom jak Osasuna, które w teorii przez cały mecz będą miały jedną dwie akcje.
[x]Informujemy, że ta strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z polityką plików cookies. W każdym czasie możesz określić w swojej przeglądarce warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies.